wtorek, 29 listopada 2022

Kiedyś to było…

 

Kiedyś to było… Taki wyświechtany zwrot, który nie dziwi w ustach osiemdziesięciolatków. Jednakże obserwując współczesność nie trudno zauważyć, że coraz młodsi ludzie wypowiadają się w ten sposób. Można zapytać nastolatka, kiedy to było jego „kiedyś”. Można! Ale warto się zastanowić dlaczego tak jest? Może dlatego, że „postęp” postępuje w takim tempie, że nim człowiek spróbuje przyswoić jakąś nowość, to już nadlatują dwie następne. Tylko szaleńcy mogą się odnaleźć w takim świecie. Tęskonota za stabilnością?! Oby, bo to by ciągle budziło nadzieję, na powrót do czasów maniany. Przecież tak naprawdę ludziom się nigdzie nie spieszy, a jednak dają się wpędzać w powszechny pęd.


Jeszcze całkiem niedawno sens miało pytanie: „Panie Premierze, jak żyć?” A dzisiaj to premier mówi wszystkim, jak mają żyć i nie ma tam marginesu na indywidualność. Taka nieoczekiwana zmiana, która unaocznia nasz brak czujności. Zupełnie gładko przeszliśmy od czasów, kiedy przywódcy państw zajmowali się tym do czego zostali powołani, czyli rządzeniem. Dzisiaj coraz więcej z nich ma misję. On nie tylko będzie rządził, ale koniecznie musi zbawić świat. I nie pojawi się w nim refleksja, że to zbawienie właśnie wtedy nastąpi, kiedy on odejdzie.


No właśnie kiedyś… Kiedyś ludzie z bardziej błachych powodów potrafili zaprotestować, wywrzeć presję i odesłać z publicznej przestrzeni tych, którzy się całkowicie oderwali od swojej społeczności. A dzisiaj? Dzisiaj jest Internet. Bardzo dobre narzędzie, które jednak ludzie zaczęli wykorzystywać również, jako sposób na rozładowanie emocji. Siedzą więc w kapciach przed swoim laptopem i dokonują bohaterskich wpisów. No i w Internecie taki Andrzej już dawno jest Adrianem, Mateusz, Vateuszem i tak dalej. Jednakże nie można tylko siedzieć w domu. Wcześniej, czy później trzeba z niego wyjść, a tam mimo naszych wielkich dokonań, nic się nie zmieniło. A kiedyś... Już bylibyśmy po zmianac

środa, 23 listopada 2022

Pierwsze mistrzostwa organizatorów

 

     Zacząć trzeba od tego, że wszystkie wielkie związki sportowe, takie jak: FIFA, UEFA czy MKOl, już dawno przestały być organizacjami sportowymi. Sport to jest dla nich działalność coraz bardziej poboczna. Liczy się przede wszystkim interes, czyli kasa. Podział ról jest taki, że organizator wykłada na wszystko pieniądze (hotele, obiekty sportowe i całą infrastrukturę niezbędną do przeprowadzenia zawodów), a potem wchodzą panowie z organizacji sportowej i dzielą oraz rządzą. Naocznie można było to dostrzec w 2012 roku, kiedy pojawili się działacze w garniturach i przegonili naszych bossów, jak małego Kazia. Jak bardzo te organizacje różnią się od mafii?


     Nie jest tajemnicą, że Katar kupił sobie już kolejną imprezę rangi mistrzowskiej, a że dopiero teraz to wzbudza takie emocje, to tylko dlatego, że piłka nożna jest jednym z najbardziej popularnych sportów na świecie. A tak po prawdzie, czy nie tak powinno być? Kupiłeś, czy dostałeś imprezę, to jesteś jej gospodarzem i to gospodarz określa jej zasady. Katar może dla nas wydawać się dziwnym miejscem, ale taką tam mają kulturę, obyczaje i mają też swoje prawa i tego bronią. Skoro tam jedziesz, to nie powinieneś być zdziwiony. To nie jest postępowa Europa, która przyjmując ludzi z innych kręgów kulturowych, dosłownie klęka przed nimi i to pomimo coraz większego ateizmu. Ilość minaretów na starym kontynencie, konkuruje z ilością zamykanych świątyń chrześcijańskich. Możemy spróbować poszukać informacji ile w ostatnim czasie w krajach muzułmańskich powstało kościołów? To będzie długie szukanie. Kłania się tu wspaniałe prawo wzajemności, tylko że nikomu na tym nie zależy. Tu są wielcy bojownicy postępu i tolerancji do których takie argumenty nie trafiają. Jednakże wystarczy zagrozić żółtą kartką i tęczowy heroizm już nie jest wart obrony. Śmieszne to. Niby wielka idea, a porzucona z tak błahego powodu.


     Skoro to wszystko tak kiepsko wygląda i zewsząd słychać głosy oburzenia, to czemu nikt się nie buntuje przeciwko temu? Dlaczego nikt na znak protestu nie opuszcza tych organizacji? I odpowiedź jest bardzo nieskomplikowana. Otóż! Z pańskiego stołu spadają zawsze okruchy, a tym których bunt byłby znaczący, trafiają się całkiem spore kawałki. Niestety hipokryzja rządzi w świecie i nie powoduje żadnych konsekwencji dla hipokryty. Szczególnie w czasach kiedy pamięć gawiedzi jest krótsza niż ctrl + c. Trwajmy więc z nadzieją, że kiedyś na mistrzostwach rozgrywanych w Europie albo w Ameryce organizator też będzie bronił swoich praw. Długiego życia życzę, bo będzie potrzebne.

sobota, 19 listopada 2022

Intencjonalnie, czy nieitencjonalnie jesteśmy w du…

 

A było to tak! Na wyspie Bali odbywał się szczyt tak zwanej grupy G20. Czyli najbogatszych państw świata i Rosji, której tym razem nie zaproszono. Jednakże to, że nie zaproszono nie przeszkodziło Rosjanom na tym szczycie zaistnieć. Właśnie wtedy postanowili zintensyfikować rakietowy ostrzał Ukrainy, wysyłając zebranym tam przywódcą dwie bardzo ważne wiadomości. Pierwsza była taka, że informacje i pogłoski o pustkach w ich magazynach zbrojeniowych są bardzo przesadzone i mocno niedoszacowane. Druga informacja wynikała z tej pierwszej i zawierała pytanie (głównie do Stanów Zjednoczonych), czy (w związku z powyższym) na pewno będzie ich stać na dalszą pomoc dla Ukrainy?


Jednocześnie druga strona tej wojny, też uznała, że trwające spotkanie mocarstw, to jest idealna okazja dla niej, aby ugrać swoje. Tym sposobem miało być odpalenie rakiety w kierunku Polski, co uczynili mając nadzieję na wciągnięcie do wojny innych państw. No i nastała konsternacja. Długo, nawet bardzo długo myślano w Warszawie, co z tym fantem zrobić. W końcu przyjęto narrację, że Ukraińcom niechcący się wymsknęła rakieta. Myślę, że gdyby tak było rzeczywiście, to nie byłoby problemu, żeby przyjaciel zatelefonował do pałacu prezydenckiego W Warszawie z taką informacją. Przecież, tak często do siebie dzwonią. A nic takiego nie miało miejsca. Niektórzy nawet liczyli na jedno słowo – przepraszam! To nie jest dużo, ale skoro do tej pory takie słowo nie padło w odniesieniu do Wołynia, to czemu miało by paść teraz? Przypominam, że w wyniku wybuchu tej rakiety zgnięli ludzie, nasi ludzie!


Zamiast przeprosin, to otrzymaliśmy informację o nominacji wielbiciela Bandery na urząd wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy. Wdzięczność w polityce nigdy nie istniała, a to powinno ostatecznie wszystkim otworzyć oczy, że obojętnie, jak skończy się ta wojna, to nie możemy liczyć na to, że na naszej wschodniej granicy będziemy mieli przyjaznego sąsiada. Ciągle jeszcze jest szansa na zmianę naszej polityki, chyba, że jak mówią niektórzy, to nie ludzie, a taśmy rządzą w kraju nad Wisłą. Bardzo bym nie chciał, żeby to była prawda.

wtorek, 15 listopada 2022

Trochę refleksji zza pleksi

 

Maski opadły na dno oceanów i żaden delfin, rekin, czy nawet żółw ich nie skonsumował. Gdyby było inaczej, to przez prawie trzy lata, jakiś zielony działacz już by o tym poinformował, a jest cisza. Stąd prosty wniosek, że wystarczy przerobić maseczki na reklamówki i jeden problem tego świata zniknie. Dworujemy sobie czasami z maseczek, a to tak naprawdę jest świetny wynalazek ostatnich lat, bo zamiast tak jak kiedyś przy chorobach żuchwy zawijać pacjenta bandażami, wystarczy zastosować opatrunek na maseczce i choroba przestanie być zauważalna.


Drugim stałym elementem pandemicznym jest szyba z pleksi, która tak wrosła w pejzaż wielu placówek, że stała się niewidzialna. Po co tam jeszcze wisi? Dla dora ludzkości. Naród nerwowy się zrobił i „pluje się” o byle co, a my niewzruszeni stoimy sobie za naszą pleksi i czekamy, aż klient zmięknie. To są przykłady na to, że każdą głupotę można przekuć na naszą korzyść.


Świat jest szalony i przyspiesza w tym szaleństwie, nawet wtedy, gdy leniwie piszę ten tekst. Okazało się, że te ruskie rakiety, cośmy wyłożyli bardzo duże pieniądze, żeby nie spadały, zaatakowały polski traktor. I co teraz? Wyłożymy jeszcze większe pieniądze?! Ale my ich już nie mamy. Zaczniemy bardziej nie kupować ruskiej ropy, węgla i gazu? Od samego początku nasi „przyjaciele” (w polityce przyjaciel, to bardzo dziwne określenie) zarówno zza oceanu, jak i zza wschodniej granicy starali się wmanewrować nas w tą wojnę, którą uparcie pięknoduchy nazywają naszą, a rząd w Warszawie, jakby tego nie widział i podkładał się coraz bardziej. No więc niech teraz naczelnik prezes staje na czele armii, a ja życzliwie będę trzymał za niego kciuki.


Pamiętajmy cały czas, że wszelki nasz wysiłek był po to, żeby rakiety na nas nie spadały. Po to były pieniądze, po to była nasza broń, po to było parę milionów nowych braci. Wielu w to święcie wierzyło i nikt (ja się nie liczę) nie pytał, a co będzie, gdy jednak spadną? W tej sytuacji nie zawracano sobie głowy tym, że może potrzebne byłby nam jakieś schrony dla ludności cywilnej, również tej napływowej. Została nam więc tylko pleksi, zza której będziemy obserwować, jak wielcy tego świata „ się plują”.

wtorek, 8 listopada 2022

Klimaty walki

 

Mamy wyjątkowy klimat do głupoty i co bardzo interesujące, nie ma chętnych do walki z nią. Dzieje się tak dla tego, że wszyscy są zajęci walką o klimat własnego samopoczucia. Klimat to jest słowo klucz do uprawiania polityki, zdobywania pieniędzy, sposobu na życie. I cały czas należy pamiętać, że to wszystko jest dla naszego dobra.


Właśnie teraz w Egipcie odbywa się tak zwany szczyt klimatyczny. Do kurortu w Szarm el-Szejk zjechało się, a właściwie zleciało (akurat ten ślad węglowy się nie liczy) tysiące działaczy z całego świata, żeby walczyć. I walczą dzielnie, oj jak oni tam dzielnie walczą! Aby mieć siłę do tej walki, to zjedzą między innymi parę ton mięsa, a że to są bardzo kulturalni ludzie, więc nikt nie wspomni, że do wyprodukowania kilograma wołowiny trzeba zużyć 15 000 litrów wody. A w Somalii, Etiopii i Kenii jest właśnie susza i myślę, że oni dlatego właśnie przez dwa tygodnie podejmują ten wielki trud, żeby tej suszy nie było. Z historii świata wiemy przecież dokładnie, że ważne decyzje zawsze zapadają w tak wielkich gronach, bo przecież nie w zaciszu gabinetów. To byłaby zwyczajna spiskowa teoria, a te jak wiadomo, zawsze są nieprawdziwe.


Współczesny świat docenia te wysiłki nie od dziś. Należy przypomnieć, że już w 2007 roku pokojową ngrodę Nobla otrzymał były wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Al Gore, właśnie za walkę z ociepleniem klimatu. Poświęcił on się temu tak bardzo, że w swojej posiadłości w Nashville zużywał w ciągu miesiąca 20 razy więcej prądu, niż przeciętne gospodarstwo domowe w ciągu roku. To jest duże poświęcenie, ale przecież nikt nie będzie robił głupich oszczędności, kiedy może uratować świat. I teraz pomyślmy, że jak tylko dziesięc procent uczestników tego spotkania przejmie się swoją rolą, jak wspomniany Noblista, to dla nas zdobycie wiązki chrustu, aby ocieplić swój mały klimat stanie się marzeniem nieosiagalnym!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...