Namiestnik z Berlina przybył odwiedzić swoją prowincję. Wiadomo! Pańskie oko konia tuczy. Trzeba przyznać, że lustracja musiała wypaść bardzo dobrze, a zadowolony namiestnik w przypływie swojej dobroci postanowił nawet ofiarować jakieś pieniądze, dla tych Polaków, których Niemcy nie zdołali zabić w czasie II Wojny Światowej i jeszcze mieli tyle szczęścia, że dożyli do dnia dzisiejszego. Cóż to za ludzki pan!
Tym to gestem, namiestnik dał wielką motywację do życia, dla około czterdziestu tysięcy dziadków, bo gdyby teraz umarli, to dołączyliby do tych milionów, którzy przeżyli wojnę, a nie dotrwali do dzisiejszego dnia. Chociaż tamtym było łatwiej umierać, gdyż nie wiedzieli, że pojawi się taki hojny pan.
Warto jeszcze wspomnieć o tym, że w życiu czasami jedno szczęście, potrafi obudzić następne, gdyż nagle tysiące wnuczków przypomni sobie o swojej babci i swoim dziadku. I rozkwitnie wielka miłość, tak wielka, jak wielkie będą wypłaty od namiestnika. A jaka nastąpi dbałość i czułość o zdrowie dziadków, to ludzka empatia nie jest w stanie tego sobie wyobrazić. W tej sytuacji jeden kaszel, może spowodować natychmiastowy zjazd całej zatroskanej rodziny.
A co na to zarządca Polski? No, grzecznie, cichutko, lekko zgarbiony, aby przypadkiem się nie wywyższyć. W końcu tak wygląda człowiek, którego nikt w Europie nie ogra! Jagodzianie muszą być przeszczęśliwi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz