Wołek zbożowy, gdy widzi ziarno, to aż mu się oczy świecą. Chociaż niektórzy mówią, że te oczy świecą mu się od zupełnie czegoś innego, ale pomińmy to. W każdym bądź razie, mimo tego, że to ziarno nie należy do niego i jego siedlisko nic z tego nie ma, to lata on po świecie, robiąc z tego sens swojego życia. Nawet poskarżył się pewnej pani von i o dziwo, ta się z nim zgodziła. Tym razem pewnie odbyło się już bez sms-ów i nie trzeba będzie powoływać komisji, jak to było przy zakupie szczepionek.
Obserwując aktualną sytuację ze zbożem, wychodzi na to, że Afryka już się najadła, bo nikt nie wspomina o tym, że nadciąga tam wielki głód i nie szuka korytarzy transportowych, jak to było jeszcze rok temu. Dziwne, ale tak właśnie jest. I chociaż tak wielu światłych i mądrych ludzi się wypowiada, to żaden nawet nie zająknie się, iż tak naprawdę, chodzi o to, aby produkty od naszego wołka trafiały na rynki europejskie. Tak to właśnie się dzieje w lewicowym świecie, najpierw zmyśla się jakąś bajkę dla naiwnych, aby uchylić drzwi, a następnie otwiera się je na oścież. Czy może to być jedną z przyczyn wojny wołka z wilkiem?
Z radością, więc należy odnotować fakt, że dzięki tej niezwykłej ruchliwości wołka, do coraz większego grona dociera fakt, że wołek zbożowy, jest zwykłym szkodnikiem, a ze szkodnikami należy walczyć. I na razie tak się dzieje, chociaż wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że długo to może nie potrwać. Wciąż są tacy, którzy chętnie zaprosiliby go do wspólnego elewatora.
Cóż! Szkód już powstałych nie da się naprawić i oczywiście nikt za nie nie odpowiada i nie odpowie, ale należy podjąć działania na przyszłość, aby chociaż raz być mądrzejszym po szkodzie. Podręczniki podają, że aby się pozbyć tego szkodnika, to najlepiej go zamrozić i należy to robić znacznie dłużej, niż do piętnastego października, aby osiągnąć właściwy skutek. Skorzystałbym z tej nauki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz