niedziela, 24 września 2023

Ale się po pier…

 

No to się po pier…, a przepraszam, nie po pierwszym, tylko po piętnastym września porobiło. Człowiek żył sobie dotąd z przeświadczeniem, że jest ruską onucą i to tylko dlatego, że nie pokochał bezwarunkową miłością Ukraińców, widząc w tym odwzorowanie miłości Wokulskiego do Izabeli Łęckiej. I w ciągu jednego dnia wszystko się poprzewracało. Nagle w ilościach hurtowych zaczęły znikać niebiesko-żółte z profilowych. Retoryka władzy zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Prawdziwy szok! I tylko nasz znany Andrzej po raz kolejny udowodnił, że z polskiego „Bóg, Honor, Ojczyzna” został mu być może tylko Bóg.


I jak ja mam teraz żyć, skoro wszyscy jesteśmy ruskimi onucami. Przecież ja z tymi ostatnio nawróconymi mam zupełnie mało wspólnego. To są ci sami ludzie, którzy o słynnej pandemii zmienili zdanie, dopiero wtedy, kiedy na tapecie pojawiła się wojna. Czyli można już wyciągnąć wstępny wniosek, że dochodzą do mojego oglądu sprawy, zwykle po około dwóch latach. Powiem szczerze, że niespecjalnie komfortowo czuję się w takim towarzystwie, zwłaszcza, że nie wierzę w ich szczerą przemianę.


Biorąc to pod uwagę, to powinienem być teraz nazywany starą ruską onucą, by podkreślić fakt, że jednak byłem tu pierwszy. Nie mam złudzeń, że jest to sytuacja tymczasowa i przejściowa, która zmieni się po piętnastym października. Wtedy to, albo aktualne stanie się powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje, albo też wielki come back zaliczy pandemia i zostanę znowu znanym szurem i foliarzem.


Tak czy siak, na pewno coś powróci, w starej lub nowej odsłonie, bo po pierwsze pomysły na „nowy lepszy świat” nie zniknęły, a i trening/tresura nie były przecież tylko na pokaz. U nas one się bardzo dobrze przyjęły. Dowiodły, że można nam zabrać wolność, godność, a nawet honor i nikt nie zaprotestuje. No chyba, że ktoś chciałby zabrać (napiszę delikatnie) pupcię. O! Co to, to nie! Wtedy to od razu uaktywnią się wszyscy obrońcy prawa, wolności i tak dalej. Prawa do… czterech liter, bez konsekwencji i odpowiedzialności. Cóż! Dokądś zmierzamy, tylko, czy naprawdę chcemy tam dotrzeć?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...