Niewolnik tak już ma, że największy strach odczuwa przed tym, że mógłby nagle zostać, bez swojego pana. I co wtedy? Sam musiałby zacząć myśleć, podejmować decyzję, bo nikt go w tym nie wyręczy. Sam musiałby zadbać o siebie. I żadnej nadziei na obietnice, że coś dobrego spadnie mu z nieba. Szczytem marzenia niewolnika, jest ewentualna zmiana bata, bo ten stary jest wyrobiony i już tak dobrze nie przecina skóry. Ta mentalność jest raczej nieuleczana.
I pomyśleć, że kiedyś byliśmy narodem niepokornym, buntowniczym i walecznym. Stąd się wzięło między innymi zwycięstwo pod Grunwaldem, Bitwa Warszawska, Westerplatte, Żołnierze Wyklęci, czy w bardziej współczesnych czasach rok 1956, 1970, 1976, czy może nawet 1980. Niestety to już historia. Gdyby w czasach zaborów społeczeństwo polskie, było takie, jak dzisiaj, to szczytem marzeń dla niego byłaby zmiana zaborcy, bo przecież nie w każdym zaborze było równie źle. I nie ma tutaj znaczenia, że wszystkie powstania kończyły się porażką, kiedy duch walki ciągle był.
Kiedy nastąpiła tak zasadnicza zmiana? Trudno dokładnie określić, ale mogło to się stać, wtedy gdy zawierano „pokój” w Magdalence. Podobno, gdy dogadywano ten „pokój”, to przy stole siedziały dwie strony. Dzisiaj to już nie jest takie pewne. W każdym razie, jak na „dżentelmenów” przystało, umowa jest wciąż ważna i przestrzegana. Dlatego też nie rozliczono PRL-U, rządów Solidarności, a także SLD. Nikt też nie poniósł odpowiedzialności za rządy Platformy i niech nikt nie liczy, że będą jakiekolwiek rozliczenia ośmiu lat PiS-u. Należy szybko wyzbyć się złudzeń, aby uniknąć rozczarowania.
A co w takim razie będzie? Będzie prawdopodobne kolejne osiem lat rządów dziwacznej koalicji. Ósemka staje się dla nas liczbą magiczną, niczym współczesna wyrocznia. Do tej pory byliśmy najbogatszym krajem świata, a teraz staniemy się jeszcze najbardziej postępowym. Wszystkie „fity” i „klimaty”, będą nasze. Osiemdziesiąt procent społeczeństwa znajdzie się w prawdziwej ekstazie, kiedy wreszcie będzie mogło za to wszystko zapłacić. Przecież czekali na to całe osiem lat. W mediach zapanuje wreszcie pluralizm, bo już lada moment będzie nie tylko jeden, a dwa TVN-y. Ile to czasu się zaoszczędzi, gdy już nie trzeba będzie przełączać pilota. O bateriach nawet nie wspomnę. Wreszcie klimat odetchnie. A że wola suwerena jest najważniejsza, to wkrótce każdy dorosły, pracujący Polak, będzie miał na utrzymaniu przynajmniej jedno aktywiszcze, bo gdybyśmy zmusili aktywiszcze do pracy, to stało by się robotnicze i w ten sposób zniszczylibyśmy największy w dwudziestym pierwszym wieku sukces ludzkiej ewolucji.
Czy się to podoba, czy też nie, to wyjścia nie ma. Co zostaje takim malkontentom, jak ja? Niewiele. Mogę tylko spróbować ćwiczeń na kręgosłup, korzystając z przykładu byłego premiera Gowina i płacić, jak reszta społeczeństwa, ale się nie cieszyć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz