„… To nie kochanka,
Ale sypiam z nią
Choć śmieją ze mnie się i drwią.
Taka zmęczona
I pijana wciąż.
Dlatego nie,
nie pytaj mnie.
Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią,
Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie,
Nie pytaj mnie, dlaczego myślę że,
Że nie ma dla mnie innych miejsc.”
Nigdy, tak do końca nie wiemy, dlaczego autor napisał właśnie taki tekst. Co wtedy czuł? Co myślał? I co chciał, abyśmy pomyśleli? Dla mnie to jest najwspanialsza patriotyczna piosenka ostatnich lat. I im więcej tych lat mija, tym te akordy brzmią mocniej i prawdziwiej.
„To jest mój brud
To jest mój krzyk
Nie ruszaj nic
To jest mój spokój
Nie mogę spać
Zawsze wiem kiedy jest pełnia…
...To mój dom
Mój dom
To mój dom
Mój dom
Mój dom
Mój dom
Mój dom
Mój dom...”
Ten tekst z kolei w zamierzeniu nie sądzę, aby poszukiwał patriotyzmu, jednakże w zestawieniu z powyższym, może takiego nabrać. A jak jeszcze uświadomimy sobie, jak zmieniły się okoliczności naszego życia przez ostatnie lata, szczególnie refren, nabiera ważnego znaczenia.
Ten mój duży dom, czyli Polska, jak i ten mały zwykły dom, są ze sobą nierozerwalnie związane. Tylko tutaj mogę być u siebie. Dlatego warto wszystko zrobić, aby tak pozostało. Niech mnie wszystkie te postępowe wesołki nazywają, jak chcą. Każdą obelgę przyjmę, bo są rzeczy ważniejsze. Myślę, że takich ludzi, jak ja jest większość, chociaż w publicznym przekazie słyszymy raczej tą hałaśliwą mniejszość, która ma duże wsparcie „warszawskich garniturów”.
Skoro takich ludzi, jak ja jest większość, to dlaczego ten ostatnio dziwny świat, wciąż trwa i nie można tego zmienić? Po pierwsze – w nowy świat, zaangażowano naprawdę wielkie pieniądze, a każdy człowiek ma swoją cenę i jak widać u nas, nie jest to cena wygórowana. A po drugie – mamy chyba największą, w swojej historii, piątą kolumnę. Ktoś może zapytać, że skoro tak, to dlaczego kodeks karny do niej nie zagląda? Powiem więcej, nawet nie zajrzy. Piata kolumna dla władzy jest niezbędna. Gdyby jej nie było, to władza wszystkie swoje „sukcesy” musiałaby przyjąć na własną klatę. A tak się może podzielić, zapewniając sobie miękkie lądowanie, po ewentualnie przegranych wyborach.
Czy jest nadzieja dla nas, naszych dzieci i wnuków? Myślę, że jest. Pamiętacie hasło: „Polska w ruinie”. Jest ono systematycznie przekuwane w rzeczywistość. Jeszcze nie teraz, ale myślę, że za kolejne cztery lata, albo ten stan osiągniemy, albo będziemy tak blisko, że ludzie dadzą wreszcie szansę tym, którzy na gruzach będą chcieli odbudować wszystko to, co przez ten czas stało się tęsknotą. A w oczekiwaniu na ten moment pozostaje nam słuchać utworów, które w sercu poruszają nutę nadziei. Pamiętajmy o tym, że życie jest dla cierpliwych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz