wtorek, 4 lutego 2025

Przeminęło z wiatrem

 

Przeminęło z wiatrem, a właściwie przeminie, nasz sen. Już nawet nie o potędze, a o jakimkolwiek znaczeniu w gospodarce, nie tylko światowej, ale chociażby europejskiej. Ze wszystkich projektów, jakie moglibyśmy zrealizować, „nasz” premier postawił akurat na ten, którego realizować nigdy nie powinien. Niestety, będziemy budować wiatraki na Bałtyku. Tysiące ton betonu i stali, które normalnie zużywa się na taką inwestycje, to w morzu ta ilość rośnie. Tak wygląda ekologia!


W tym samym czasie Niemcy wycinają swoje wiatraki i na ich miejscu budują odkrywkową kopalnię węgla brunatnego. Donald Trump rezygnuje z wiatraków, jako rzecz ekonomicznie wątpliwą, służącą jedynie do mielenia ptaków. A jakby tego było mało, to Szwedzi ujawnili, że ich farmy wiatrakowe na morzu skutecznie zakłócają pracę radarów, przez co nawet stary Antonow może niezauważony wlecieć w ich strefę powietrzną. Ale my będziemy budować!


Czy taką decyzję można wytłumaczyć głupotą? To by było zbyt proste wyjaśnienie. Może gdyby to była jednoosobowa decyzja. Jednakże mamy przecież posiedzenia rządu, w którym oprócz Romana Giertych znalazł się każdy, kto tylko chciał, więc gdy zbierze się takie wielkie ciało, może się przecież zdarzyć i powinno, że ktoś powie na głos, jest to głupie. Nie można też tego wytłumaczyć wycieczkami do podkarpackiego domu uciech, bo przecież ten tłum, musiałby zwrócić na siebie uwagę i ciężko byłoby utrzymać tajemnicę. Dlaczego więc nasza władza działa przeciwko naszemu interesowi? Przecież my im płacimy pieniądze, by działali na naszą korzyść. O właśnie! Tu może kryć się rozwiązanie. Ktoś może płacić więcej, niż my. I to wcale nie muszą być pieniądze.


Wiem, że można odnieść wrażenie, iż jestem przeciwko wiatrakom, co nie jest prawdą. Już w dzieciństwie miałem taki mały wiatraczek na druciku. Całkowicie ekologiczny, któremu nie trzeba było rozmrażać wirnika ropą. A i całkiem niedawno, podobny kręcił się u mnie na balkonie. Piszę w czasie przeszłym, bo w czasie pewnej wichury, tak bardzo się wkręcił, że nawet nie zdążył mi powiedzieć bye, bye.


A tak całkiem poważnie, to każdy kto kiedykolwiek oglądał westerny, widział takie małe wiatraki, które (tak w skrócie) „ciągnęły” wodę. I to jest właśnie idealny pomysł, żeby każdy mógł sobie taki wiatraczek, pracujący wyłącznie dla właściciela, na swoim podwórku postawić. Bez ton betonu i stali. Wiatrak, co nie psuje krajobrazu i nie zagraża ptactwu. Pomysł prosty, jednakże mający jedną wielką wadę. Otóż! Jest zbyt tani, więc nie można wydać z budżetu miliardów złotych, a przecież już dawno temu klasyk powiedział, że „prawdziwe pieniądze robi się, na wielkich słomianych inwestycjach”. No chyba, żeby Niemcy takie wiatraki zaczęli produkować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...