Był kiedyś taki kraj, który nazywał się Jugosławia. Przez długie lata zarządzał nim towarzysz Tito, który Moskwie się nie kłaniał. Ludzie różnych narodowości żyli w nim razem, pracowali i nic się specjalnego nie działo. Jednakże wieczne jest tylko pióro, to i życie Josipa dobiegło końca. Nikogo więc nie dziwiło, że w tym momencie zaczęły rosnąć ambicje towarzyszy, którzy długo na tą śmierć czekali, a że w wielonarodowym kraju, wywołanie animozji na tle narodowościowym, nie jest trudną sztuką (obyśmy się nie musieli o tym przekonać na własnej skórze), to tak właśnie się stało. Bardzo szybko Rosjanie wzmocnili Serbską armię, a Niemcy i Amerykanie dla przeciwwagi Chorwacką i mamy klasyczny konflikt zbrojny, jakich na świecie sporo już było. W spokojnej Europie wojna była szokiem, do którego z czasem się przyzwyczajono, bo tak to jest w ludzkiej naturze. Trwałoby to nie wiem, jak długo, gdyby NATO, a tak naprawdę lotnictwo USA nie przeprowadziło dywanowych nalotów spuszczając, oczywiście dobre bomby, bo akurat oni innych nie mają. Po wojnie powstało kilka nowych krajów, w których ludzie żyją, jak dawniej, a o wojnie nikt nie rozmawia, jakby jej nie było. Wszystko układa się dobrze z wyjątkiem może Bośni i Hercegowiny (tam wojna się zaczęła), z którą nie wiadomo było co zrobić, więc powstało takie tymczasowe państwo, które sobie trwa. Niby ludzie żyją w nim w zgodzie, chociaż muzułmańskie dzieci do szkoły wchodzą osobnym wejściem. Taka cywilizowana segregacja. W tak zwanym międzyczasie utworzono jeszcze takie europejskie Medellin w Kosowie. To na wypadek, gdyby kiedyś już zabrakło miejsc, gdzie można wprowadzić demokrację.
Był kiedyś taki kraj, który nazywał się Ukraina. Po rozpadzie Związku Radzieckiego żyli tam sobie zgodnie i Ukraińcy i Rosjanie. Razem się żenili, razem pili i razem korumpowali. Nikt nie narzekał, wszystkim to pasowało, ale do czasu. Tak zwany Pułk Azow i Prawy Sektor ze wsparciem CIA postanowili zrobić „Majdan” (a kto od nas tam jeździł wspierać pod czarno czerwoną flagą?) i nic już nie było takie same. Kwestią czasu tylko było, kiedy armia rosyjska i amerykańskie dolary spotkają się na polu walki. Oczywiście w Europie szok, bo wojna, który tradycyjnie z czasem mija i pojawiają się pytania: Kiedy ta wojna się skończy? O to trzeba pytać w Waszyngtonie, bo tylko tam jest ta informacja. A że się skończy to akurat jest pewne, jak to, że dalej ci którzy teraz ze sobą walczą, będą razem żyli i pili, bo przecież wyrośli z tej samej tradycji, z bardzo podobną historią.
Życie nie znosi próżni, więc szybko nastąpi amnezja i powrót zachodnich biznesów na tereny pozostałe po Ukrainie, jak i do Rosji. Nie raz już przecież tak w historii się działo, że z mównic padały piękne i wzruszające słowa, a na końcu zawsze liczy się dobry interes ekonomiczny, który pozwala utrzymać władzę, a ta jak wiadomo kręci najbardziej.
I gdzie my wtedy będziemy? Dla nas, jak dla muzułmańskich dzieci, będą osobne drzwi i to nie będzie powód do dumy. W końcu bardzo mocno na to pracujemy… Niestety!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz