Ilekroć w Europie dzieją się rzeczy, rzeczywiste, czy też sprowokowane, które powodują strach, niepewność i tym podobne uczucia u zwykłych ludzi, to Ursula Von wraz ze swoimi akolitami wie, że dla niej zaczyna się kolejny okres żniw. Dzieje się to tak często, że nawet nie ma kiedy zrobić dożynek. Wystarczy sobie przypomnieć tą podejrzaną pandemię, z równie podejrzanymi preparatami szczepiennymi. Potem płynnie przechodzimy do ukraińskiej wojny, przypływ (dosłowny) inżynierów razem z doktorami, a teraz wojna celna. Gdzie nie spojrzeć miliardy euro, którymi można karmić „praworządne” rządy, a jak wiemy nie ma takiej kucharki na świecie, która chodziłaby głodna.
W każdym takim zdarzeniu moglibyśmy szukać logiki, tylko po co? Należało się już dawno przyzwyczaić do tego, że tam gdzie pomysły wychodzą z lewej strony, to zawsze będą lewe pomysły i nic tego nie zmieni. W dzisiejszych czasach mogą żyć ludzie, którzy nie wiedzą, że w każdym kraju jest jakiś rodzaj straży granicznej lub wybrzeża, że ich jedynym zadaniem jest ochrona granic. Nawet to, że ochrona polega na tym, że nielegalne przekroczenie granicy jest przestępstwem, też może być wiedzą tajemną.
Skoro to wiedza tajemna, to przecież nie jest niczym dziwnym, że azjatycka i afrykańska elita intelektualna przybywa do Europy, niczym wujek Stasiek na imieniny cioci Halinki. „Cześć ciotka! Oto jestem! Dawaj flaszkę i zagrychę” – mówi w swoim narzeczu i ją dostaje, plus nocleg i opierunek.
Ekonomia i matematyka jest jednak prosta. Ciotka jest jedna, a wujków coraz więcej. Jakby nie patrzeć, trzeba coś zrobić, bo chata trzeszczy w szwach. Nasza trzeszczy, ale u sąsiada luz i już wiemy, że mamy rozwiązanie. Tak właśnie działa Unia Europejska. Skoro my mamy problem, to się nim podzielimy i nazwiemy to solidarnością europejską, a kto nie chce być solidarny, to niech za to płaci.
Każdy kto myśli zdrowo i logicznie, ten się od razu oburza na takie pomysły, jednakże czy słusznie? Moim zdaniem nie do końca. Pomysł sam w sobie jest bardzo dobry, tylko należy na niego zupełnie inaczej spojrzeć. Otóż! Trzeba go zrealizować w ten sposób, że każdy kto ma fantazję, aby ze swojej granicy zrobić pasaż spacerowy, płaci żywą gotówką, za każdego przepuszczonego przez granicę spacerowicza. I zgadnijcie teraz, jak długo trwałby jeszcze takie spacery?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz