poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Efekt Czarnka

 

Od kilku tygodni politycy i tak zwani eksperci w swoich komentarzach stwierdzają, że nie nastąpił przez nich oczekiwany efekt Czarnka, po delegowaniu tegoż przez naczelnika prezesa na odcinek przyszłego premiera polskiego rządu. Powiem szczerze, że ja bazując na tych samych danych, autorytatywnie stwierdzam, że jednak nastąpił i to zdecydowanie. Wystarczy tylko spojrzeć na sondażownie, gdzie w momencie ogłoszenia tego kandydata, PiS notował wyniki zdecydowanie powyżej dwudziestu procent, a obecnie jest już osiemnaście. Czy to nie jest wyraźny efekt?


I nie mogło być inaczej, kiedy się słucha tego pana, który opowiada dokładnie to co nakazuje prezes, a nakazuje mówić dokładnie odwrotne rzeczy, od tych które realizowali za swoich rządów. Te wszystkie OZE-sroze i inne zielone łady, które popierali, nagle są bardzo be. A przecież to sam naczelnik prezes stwierdził, że musimy przyjąć zielony ład, bo inaczej będziemy na marginesie Europy. No tośmy przyjęli i co by nie powiedzieć, udało się, jesteśmy w czołówce zielonego ładu, ale jakoś nie ma z tego społecznej radości, więc teraz wypada być przeciw. To jest bardzo wiarygodne postępowanie i aż dziwne, że potencjalni wyborcy pod skrzydła PiS-u się nie garną.


Efekt ten zauważa też były premier, który z powodu swojej znanej prawdomówności, onegdaj nazywany był Pinokiem. Dlatego zebrał cała swoją drużynę Covid 19, założył stowarzyszenie i snuje nowe wizje. Bo przecież nikt już nie pamięta, że to on był zwolennikiem podatków nakładanych przez Brukselę, to jego były kamienie milowe, nowe łady i cały ten zamordyzm covidowy. Jakby na to nie spojrzeć, to była piłka podana nowemu rządowi, który skwapliwe z tego teraz korzysta.


Z drugiej strony nikt, jakby nie zauważa efektu Tuska, a ten jest widoczny, jak na dłoni. Czyli tradycyjny za jego rządów brak pieniędzy. Za poprzednich rządów jeszcze mu się udało, bo można było wziąć pieniądze z OFE, teraz taką rolę miał odegrać program SAFE, ale trochę nie wyszło. Mimo tego apetyt mu wciąż dopisuje. Po zjedzeniu szczawiowej w czasie powodzi, a potem żurku, teraz zjadł swoich koalicjantów. Na zdrowie! Byle mu się to nie odbiło czkawką, kiedy zgarnie swoje trzydzieści parę procent i nie będzie z kim zasiąść do koalicji, gdyż właśnie została zjedzona.


No i trzeba jeszcze napisać o trzecim efekcie. Będzie to tradycyjny efekt Polaków, którzy w dwudziestym siódmym roku wybiorą jeden z powyższych efektów, licząc na to, że tym razem da to zupełnie inny efekt, niż do tej pory. Cóż! Polska to bardzo efektowny kraj!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...