Czasy się zmieniają, to bardzo częste stwierdzenie. To prawda jeśli chodzi o kartki z kalendarza i wskazówki na zegarze. Jednakże jeśli jednak szerzej spojrzymy, to nie czasy się zmieniają, tylko ludzie próbują zmienić zwyczaje, obyczaje i nawyki, a nazywa to się inżynierią społeczną, czyli tak modernistycznie nazwanym kłamstwem, w które należy wierzyć.
Jest grudzień, czas świąt, więc lewaki usilnie pracują nad tym, żebyśmy nawet przez chwilę nie zastanawiali się, co świętujemy. Wymyśla się coraz dziwniejsze nazwy, trywializuje obyczaje. A przecież mogliby zwyczajne zrezygnować ze świętowania, skoro te święta ich tak uwierają.
Na nasze szczęście żyjemy w miejscu, gdzie ciągle odbywają się jarmarki Bożonarodzeniowe i jeszcze świętujemy Boże Narodzenie, chociaż próbuje się je zmienić w gwiazdkę. A co to jest gwiazdka? Niech ktoś odpowie na to pytanie. Gwiazdka to może być sezonowa artystka i tyle w temacie. Wiem, że jednak będą próbować. Już w PRL-u bardzo się starali wykorzenić katolickie święta. Wtedy jednak społeczeństwo nie było tak łatwe do różnych manipulacji i zmian. Niezależnie od wykształcenia ludzie potrafili samodzielnie myśleć. O porażce towarzyszy w tamtych czasach świadczyło to, że ci sami waleczni towarzysze siadali grzecznie do kolacji wigilijnej. Jednak władza babci, czy dziadka, była większa niż sekretarza KC.
A dzisiaj? Dzisiaj mamy „wolne” media, portale społecznościowe i mamy reklamy. To tam następuje programowanie umysłów, które często nawet nie wyrażają chęci swojej obrony. Ma być słodko i kolorowo. I tak to też jest przedstawiane. Taka reklamka leci sobie setki razy, żeby stworzyć wrażenie, że taka właśnie jest rzeczywistość. Coraz rzadziej można zobaczyć reklamę, w której występują wyłącznie biali ludzie. Mało tego, coraz rzadziej w ogóle, pojawiają się biali ludzie. Żyjemy w Polsce, więc wyłączenie telewizora i wyjście na ulicę może powodować wyraźny dysonans poznawczy. Ostatnio, pewna niemiecka sieć sklepów w swojej reklamie, pokazała zdjęcie świętującej rodziny, oczywiście z murzynem. Typowa polska rodzina. Nie twierdzę, że takich nie ma, jednakże to nie jest powszechny obraz. Tak właśnie wygląda mechanizm zmieniania świata.
Napracujesz się przygotowując święta. Wydaje się, że już wszystko masz i nagle konsternacja… Gdzie jest nasz świąteczny murzyn? Chcąc być w awangardzie, każdy powinien mieć, a wiadomo już, że w tym roku nie wystarczy dla wszystkich. Nadzieja na przyszły rok. Myślę, że postępowa koalicja te braki uzupełni. Dzięki temu uda im się zwalczyć odwieczny zwyczaj, tradycyjnie wolnego talerza na stole wigilijnym, a wtedy karp wreszcie będzie miał adekwatną minę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz