Warto zadawać pytania o Polskę, póki jeszcze istnieje i to nie tylko o Polskę na mapie, ale o tą w pamięci, znaną od lat, z własnych wspomnień i marzeń.
Lata temu trwaliśmy w swojej siermiężności, podzieleni na dwie sekty i resztę, trwoniąc wszystkie szanse na rozwój i wielkość, bez nadziei, że to może się kiedyś zmienić. Panowało zasadne przekonanie, że gorzej już być nie może, a zatem trzeba nauczyć się z tym żyć. I tak by było, gdyby nasi „mężowie stanu” nie wpadli na pomysł, aby przyłączyć się do inżynierów covidowych. Wtedy to właśnie zaczęliśmy żyć, jak najbogatszy kraj świata. Co prawda ludzie dalej musieli sami walczyć o swoje zdrowie (zbiórki nakrętek lub pieniędzy), ale za to eksperymentalnych preparatów szczepiennych, kupiliśmy z zapasem na kilka pokoleń. I o dziwo obydwie sekty były zgodne, że to właściwy ruch, a różniły się tylko tym, jak bardzo należy dołożyć tej reszcie, która podejrzewała, że pachnie to wielkim przekrętem i nie garnęła się do kolejek po eliksir nieśmiertelności. Kasa jednak poszła, a sprawa przyschła, bo musiała, kiedy obydwie sekty były w tym umoczone. Wtedy też myśleliśmy, że nic gorszego nas już nie może spotkać.
Potem jednak zaczęła się wojna na Ukrainie, kiedy przez lata drażniony rosyjski niedźwiedź postanowił zareagować. Na nasze nieszczęście byliśmy już wtedy najbogatszym krajem świata. I znowu obie sekty na wyścigi zaczęły oddawać wszystko co tylko było można i niestety to co nie można – również. Rządząca wtedy sekta postanowiła, jednak udowodnić, że to ona jest the best of the best i zaczęliśmy utrzymywać obcy nam naród. Później sekty się zamieniły władzą i przez chwilę ta reszta (wciąż ta sama) miała nadzieję, że się to zmieni. Nic z tego, bo obie sekty zgodnie postanowiły łożyć na to utrzymanie jeszcze do września przyszłego roku. Znowu pojawiła się iskierka nadziei, że gorzej być nie może.
Po zmianie władzy, szybko okazało się, że jednak nie jesteśmy najbogatszym krajem świata, ale będziemy nim, kiedy tylko spłyną do nas pieniądze z KPO. Te pieniądze w powszechnej narracji miały być na ratowanie przemysłu. O dziwo okazało to się prawdą, są na ratowanie przemysłu… niemieckiego. Taki błyskawiczny transfer z Brukseli do Polski i z Polski do Niemiec na wiatraki i używane samochody elektryczne. A że rozmach musimy mieć, to jeszcze sobie fundujemy dodatkowy kredyt na osłonę niemieckiego nieba. Naprawdę bawimy się na bogato. Nawet się boję zadać to pytanie: Czy może być jeszcze gorzej?
Podsumujmy. Mamy dwie sekty wymieniające się władzą. Obie z kompleksami niższości wobec świata zachodniego. Jednej się wydaje, że jest intelektualną elitą tego kraju, druga mieni się patriotami, każda deklaruje, że jest, a to sługą Ukrainy, a to oddanym przyjacielem Niemiec i do tego obie klęczą przed „wybranym narodem”. A gdzie jest Polska? Kto nam służy? Kto kocha ten kraj? Czy można zapomnieć dokonania pokoleń żyjących w kraju nad Wisłą? I wreszcie, czy Bóg, honor i ojczyzna, jeszcze coś znaczą!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz