Na początku był chaos. Potem powstała trzecia, czwarta, piąta Rzeczpospolita (niepotrzebne skreślić) i dalej jest obecny. Przez ten czas znacznie dorósł, obrósł we wszystko co niezbędne do przetrwania i pokochał to miejsce nad Wisłą, uznając je za swoje. Tutejsi mędrcy uznali go wręcz za swojego przyjaciela.
Warto przypomnieć, że mędrcy, którzy tysiące lat temu podążali do Betlejem, tak byli nazywani z powodu przymiotów swojego umysłu. Dzisiaj mędrców wybiera się w wyborach powszechnych, a wiadomo, że nie ma na świecie społeczeństwa, które w większości składałoby się z ludzi nad wyraz rozumnych, to i jego wybory nigdy nie zostawiają wątpliwości. Najbardziej kochają takich ludzi, których widzą w swoim lustrze. Są też mędrcy, których rozum wyrażany jest w ilości posiadanych zer na koncie, ale to taka mędrcowska mniejszość.
Nasi mędrcy tak bardzo pokochali chaos, że postanowili dokonać jego rozmnożenia na wypadek, gdyby temu staremu chaosowi zdarzył się nieprzewidziany właśnie - wypadek. To rozmnażanie odbywa się oczywiście przez głosowanie. Dokładnie to dzieje się tak, że ten który na chwilę przysiadł na fotelu marszałka wydaje zapytanie: Kto z pań i panów posłów jest za rozmnożeniem chaosu? Wtedy posły podnoszą rękę i już jest uchwała o rozmnożeniu chaosu.
Tak naprawdę, to ta nowa koalicja musiała zwiększyć ilość chaosu, bo cały czas żyła w przekonaniu, że ten stary chaos nie jest ich, a bardzo go potrzebowała. Teraz mają już swój bałagan, chociaż jest problem, że ten stary nie chce się posprzątać, jak to bałagan, więc się oba ścierają, a że każda ściera jest jak najbardziej demokratyczna, więc ściera tylko przegłosowane, co uniemożliwia osiągnięcie błysku.
Cóż więc się może teraz stać? Chaosy będą walczyć o swój fotel lidera. Jagodzianie będą się jeszcze cieszyć, Pisowcy wciąż rozpaczać, a garstka normalnych z boku będzie to obserwować. Kosiniak pokłóci się z Kamyszem, Hołownia zapłacze, a Donald dalej będzie się naparzał z Naczelnikiem. I tylko kometa jest wciąż daleko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz