Polityka i prostytucja to prawdopodobnie dwa najstarsze zawody świata. Palmę pierwszeństwa jednak daję polityce, gdyż już w czasach jaskiniowych, musiał być szef i decydować o tym, kto pójdzie na wabia, a kto będzie rzucał dzidą. Nie wiemy, jak w tamtych czasach wyglądała demokracja, ale zapewne było to podobnie, jak dzisiaj. Decydowała siła, wtedy fizyczna, a dziś finansowo-medialna.
Być może gdzieś są jeszcze ludzie, a może tylko jeden człowiek, który uważa, że te dwa zawody, to przeciwne bieguny i nie mają ze sobą nic wspólnego. Ten ktoś musi mieć naprawdę piękny umysł, więc powinno się go chronić przed dostępem do takich wiadomości, jak najdłużej się da.
Właśnie w świat poszła informacja, że na światowym szczycie w Davos, tam gdzie zjeżdżają się z całego świata wszystkie „ą” i „ę” zabrakło... prostytutek. Uściślając tę informację, to zabrakło prostytutek ekologicznych (real body), bo tych politycznych to bardzo bym się zdziwił, gdyby brakowało. Ci wszyscy cudowni i wyjątkowi, którzy lepiej od nas wiedzą, jak powinniśmy żyć, którzy nam to życie układają, którzy mają wszystko, nie potrafią paru dni przeżyć bez... dupy. Brawo! I takich to ludzi traktuje się, jak jakieś guru i nabożnie słucha ich pomysłów, które w najlepszym razie prowadzić powinny ich do pokoju bez klamek.
Jak co roku pojechał tam „nasz” prezydent. Po hugoboss on tam pojechał? Czy tradycyjnie załatwiać kasę dla Ukrainy, żeby Zelensky mógł walczyć do ostatniego Ukraińca? Może jeszcze umowę podpisze, żeby zabrać tych od nas, bo eksterminacja nie uda się do końca. Prawda jest taka, że nie mamy ani jednego powodu, żeby ich kochać, ale też nie jesteśmy, jak oni bezduszni, by życzyć pewnej śmierci. Jednocześni ci wszyscy wrażliwi na cierpienia wojenne, nawet minuty nie znajdą, aby pochylić się nad następną eksterminacją w Palestynie. Mówią, że to są główne cele spotkań w Davos – pozbyć się, jak najwięcej ludzi, więc kto będzie trzecim narodem do likwidacji? A może to będzie „X” narodów, bo o tej tajemniczej „chorobie” dyskutuje się tam najwięcej.
Na naszym podwórku jeszcze masowych eksterminacji się nie prowadzi, ale jednej osoby bardzo chętnie by się pozbyli. Właśnie odbył się sąd nad posłem Grzegorzem Braunem, bo zgasił świeczki sekcie, która prowadzi interesy biznesowe w naszym kraju. Żadnej refleksji nie zbudził nawet ostatni fakt, ujawniający tajemnicze tunele w siedzibie tej sekty w Nowym Jorku i informacje do czego one służyły. Wielu z tych posłów, którzy przystąpili do koalicji chanukowej i tak ochoczo głosowało, deklaruje swój katolicyzm, i zapewne w niedzielę przystąpi do komunii świętej. Przypominam tylko, że jedno z głównych przykazań Bożych mówi: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Cóż! Pojęcie grzechu bardzo się zrelatywizowało i czy jesteś wierzący, czy też nie, to nie jest dobra wiadomość dla ludzkości!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz