Nauczyciel w Polsce, to od wieków, nie był tylko zawód. To była osoba, która reprezentowała kulturę, wiedzę, patriotyzm i przekazywała to z wielkim pietyzmem swoim uczniom. Oczywistym więc było, że zaborcy i okupanci naszego kraju, traktowali zawsze nauczycieli, jako bardzo duże zagrożenie dla swoich celów. Pomimo różnych zawirowań naszej historii, praca nauczyciela zawsze cieszyła się wielkim prestiżem, nawet za czasów PRL-u.
Tak właśnie było, ale już nie jest i nie zanosi się w najbliższej przyszłości, aby tamte czasy powróciły. Po upadku PRL-u do głosu doszły środowiska „postępowe”, których jednym z celów było niszczenie wszelkich autorytetów, w tym także autorytetu nauczyciela. Czy nauczyciele przeciwko temu protestowali? Nie wydaje mi się. Raczej wspierali te działania swoimi głosami. Tak też było przy ostatnich wyborach.
W swojej większości wybrali wesołą koalicję, która nawet im się za to odwdzięczyła jakąś podwyżką. Do tego jeszcze rzucili się w wir pracy w nadgodzinach, bo wakatów sporo. Kasa płynęła i można by sądzić, że złapali Pana Boga za nogi. Rzeczywistość jednak ma to do siebie, że raczej nigdy, nikogo nie opuszcza. Tym sposobem do nauczycieli zapukał drugi próg podatkowy, a eldorado powiedziało – żegnam. Prawdziwy szok.
Ktoś mógłby stwierdzić, że trochę późno, ale jednak zrozumieli zasady ekonomii i nareszcie przestaną, jak zawsze popierać miłośników rosnących podatków. Nic bardziej błędnego. Im nie przeszkadzają wysokie podatki, oni tylko nie chcą sami ich płacić. No genialne! A może chociaż dzięki temu, odebrali (nomen omen) lekcję, że podatki od dochodów osobistych są karą za pracę, bo im więcej pracujesz, tym więcej ich płacisz. Nie słyszałem ani jednej takiej wypowiedzi. Przypomnę tylko, że to są wykształceni ludzie i jest to kolejny mocny dowód na to, że wykształcenie i rozum, niekoniecznie poruszają się tymi samymi drogami.
Cóż! Powiem szczerze, że nie zazdroszczę tym wszystkim, którzy mają dzieci w wieku szkolnym. Nauczyciele nie znający podstaw ekonomii, do tego minister kierująca resortem, w sposób taki, aby żaden uczeń nie otrzymał większej wiedzy, niż ona posiada, nie daje szansy na wychowanie geniusza. Zanosi się na powrót nauki domowej, jeśli rodzice kochają swoje dzieci i znajdą czas. Tylko po co w takim razie wysyłać dzieci do szkoły?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz