Od bardzo wielu lat, w mediach, kościołach i gdzie tylko się da, starsi ludzie są ostrzegani przed oszustami, którzy wykorzystują ich łatwowierność, pozbawiając wszystkich oszczędności. Trudno jest zrozumieć, że babcia lub dziadek, potrafią oddać pieniądze (obojętnie z jakiego powodu), wnuczkowi, którego nie widzieli od lat. Nawet gdyby to był prawdziwy wnuczek, to skoro nie miał nigdy dla nich czasu i nagle zjawia się po pieniądze, to życzyłbym mu wszystkiego najlepszego i buźka na drogę.
Bywają też inne legendy, jak ta, że oto policja rozpracowuje bandę oszustów czyhających na pieniądze dziadków i w tym celu potrzebne są ich oszczędności, aby zatrzymać bandytów na gorącym uczynku. I taki dziadek lub babcia posłusznie wyrzuca majątek przez okno lub pozostawia w śmietniku, widząc już oczami wyobraźni, jak komendant wręcza im medal za bohaterski czyn. A potem się okazuje, że nie tylko medalu nie ma, ale i zasnąć ciężko, gdyż pod materacem pusto.
Wielu zadaje sobie pytanie, jak można być tak naiwnym i łatwowiernym. Czy tylko wiek może być tu wytłumaczeniem? Jak to w ogóle jest możliwe?
Ano jest możliwe i wcale nie trzeba być starym dziadkiem. Przypomnijmy sobie to przysłowiowe Jagodno, gdzie nie tacy znowu starzy ludzie stali po nocy w kolejce, żeby sobie wybrać właśnie takich wnuczków, którzy się pojawiają, aby pozbawić ich nie tylko środków do życia, ale i złudzeń. W dodatku okazali się, jeszcze bardziej naiwni, gdyż dali się oszukać po raz drugi tym samym ludziom, co dziadkom się nie zdarza.
Odpowiadając więc na pytanie: Ileż ten Donald ma wnuczków? To zgodnie z prawdą odpowiem, że nie wiem i nie jestem pewien, czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie. Ostatnie dane, jakie znalazłem to były sto czterdzieści cztery osoby, bo tyle ministrów i wiceministrów liczy, ten skromny i oszczędny rząd. A każdy minister to potencjalny wnuczek, który to podwyższa akcyzę na paliwo, następny zaraz ograniczy wakacje kredytowe, inny podwyższy VAT na żywność, a kolejny VAT na energię elektryczną i tym podobne. To, że rabują ludziom pieniądze, można by jeszcze zrozumieć, gdyby to służyło budowaniu naszego lepszego jutra (tak przecież miało być), ale na nic takiego się nie zanosi. Jak można usłyszeć i wyczytać, to wszystkie projekty pro rozwojowe niedługo będą tylko wspomnieniem. Na razie trwają pracę, jak to zgrabnie wytłumaczyć tym na Jagodnie. Chociaż nie wiem, czy oni to usłyszą, gdyż już trzeci miesiąc stoją na balkonach i wyglądają przez okna, czy aby przypadkiem nie nadjeżdża tramwaj w ich kierunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz