Stary
człowiek i może od społeczeństwa jest daleko, jednakże ciągle w nim jest. Na ogół nie obchodzi
nikogo, lecz jak w każdej zasadzie są wyjątki
w postaci chwil, że staje się on niemal niezbędny dla społeczeństwa.
Wtedy zaczyna się go niczym płotkę w jeziorze nęcić. Płotka jest wszakże tylko płotką, więc wystarczy mały robaczek w
postaci kilkunastu złotych do emerytury.
I co on wtedy
robi? O nie! Nie połyka od razu haczyka. On wtedy siada, a miejsce do siedzenia
jest ważne, gdyż siadanie w niewygodnym miejscu lub na twardym krześle zaburza jego
cały proces życiowy. Zaczyna wtedy myśleć, niczym skazany, wyłącznie o siedzeniu. Czy bardziej obciążyć
prawy pośladek, aby noga nie cierpła? Czy zdecydowanie lepiej będzie na lewym?
Tak czy siak, powstaje wtedy tak zwana dupna koncentracja, która z koncentracją
nie ma nic wspólnego. Strata czasu, który w tym wieku już i tak jest odliczony,
niczym pieniądze na chleb i masło. Bo siedzenie musi być tak wygodne, aby nasze
siedzenie nawet nie miało świadomości, że siedzi. Kiedy znajdzie już takie
miejsce, wtedy ważne tematy odkłada na bok i zajmuje się najważniejszym. W końcu
to jest kilkanaście złotych i nie można pochopnie decydować. Może oddać się
całkowitemu szaleństwu i kupić podwawelską, a może posłuchać głosu rozsądku i
przeznaczyć to na czarną godzinę. Ale przecież w jego wieku nie ma już białych
godzin, są tylko czarne, więc jest to bezsensowne. Problem jest naprawdę duży i
bez dobrego doradcy nie da się podjąć właściwej decyzji. Doradcą może być na
przykład ukochany wnuczek. Wiadomo, młody umysł szybko podejmuje decyzje i
dziadkowi na pewno pomoże.
Po podjęciu tej
słusznej decyzji, jakby kłopot z głowy. Jednakże ten rok nie jest taki, jak
każdy i stary człowiek został narażony na wielkie kuszenie, w postaci
trzynastej emerytury. To jest naprawdę wielka kasa i ma świadomość dzięki komu ją
ma i jak powinien się zachować. To jednak dopiero w maju, ale przecież już dziś
stary człowiek i może, i powinien snuć marzenia. Właśnie miał rozpocząć snucie,
kiedy w radio usłyszał o sprzedaży golfa z rabatem. O! To jest to – pomyślał.
Dokupiłbym jeszcze kajet i jakieś pióro i mógłbym udawać statecznego poetę. To
by było coś. Jednakże zaraz sobie przypomniał, że nawet w koszuli nie zapina
guzika pod szyją, bo mu duszno, więc pomysł jak znienacka się zjawił, tak
szybko przepadł. Powrócił zatem do swojego snucia, a o czymże może snuć
marzenia stary człowiek. Tylko o młodości, która była i do dzisiaj mu się
podoba. To były czasy. Piękne, młode laski u jego boku. Czegóż chcieć więcej.
Jak to czegóż? Powrócić, jak za dawnych lat.
Przystojny, stateczny mężczyzna z laską u swego boku. Samo myślenie o
tym już pachnie luksusowo. To jest właśnie ten czas. Ostatnia szansa. Tylko,
jaka by do niego pasowała? – zaczął się zastanawiać. Trzeba szanować swój czas –
w tym wieku zdanie to nabiera
wyjątkowego znaczenia. Ach! Jak spadać to z wysokiego konia. Nie ma co
oszczędzać i kupił prawdziwe cudo - dębową laskę z rzeźbioną rączką.
Spocił się bardzo
przy tym myśleniu, lecz miał już swoje lata i wiedział, że prędzej, czy później
to i jego dopadnie. Dobra zmiana – dla niego, wcale nie okazała się taka dobra.
To nie jest po chrześcijańsku, aby ludzi wystawiać na pokuszenie, bo jakże oni
mają się bronić?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz