Koneserzy gdyby usłyszeli wynik 42,2 procent, stwierdziliby, że jest moc. Całkiem niezła moc, zważywszy, że dotyczy to ilości osób, które chętnie nosiliby maseczki na twarzy, gdyby tylko tak nakazał im minister. Czy to nie jest genialne? A gdyby to napisać tak trochę inaczej, że 42,2 procent rodaków zjadłoby objad, gdyby tylko naczelny kucharz Rzeczpospolitej powiedziałby im smacznego. Dopiero tak podane zestawienie daje nam prawdziwy obraz stanu umysłu tychże respondentów.
Jeśli uświadomimy sobie teraz, że te procenty to jest kilka milionów ludzi oraz to, że z bardzo dużą dozą pewności można stwierdzić, że wśród nich jest elektorat PiS-u, Platformy, PSL-u i Lewicy, że wybory są już w tym roku, to nie ma powodów do radości. A skoro jest tyle ludzi, którzy „samodzielnie myślą”, więc na listach musi się pojawiać coraz więcej ludzi, których ja nazywam „Nic”. Nic specjalnego nie zrobili, nic nie maja do powiedzenia, ale są znani i mogą oddziaływać właśnie na tą grupę. Znani bo…, a to ktoś zaśpiewał piosenkę, którą gawiedź podchwyciła, a to ktoś jest sportowcem, więc musi być mądry, ktoś ma fanów w Internecie, więc dać go na listę. Ci ludzie zostaną wybrani i będą decydować o twoich pieniądzach. Skalę rozpaczy pogłębia fakt, iż od kilkunastu lat w Polsce są tylko dwa programy wyborcze, do których ludzie lgną, jak muchy do miodu, czyli pierwszy to odsunąć Platformę od władzy i drugi odsunąć PiS od władzy i to już koniec. Tak właśnie budujemy nasz kraj. Teraz proszę się rozejrzeć dookoła i znaleźć nadzieję, nie na lata, tylko chociaż na ten rok, a dopiero zaczął się styczeń.
Teoretycznie można sobie powiedzieć, że w takim razie trzaskam drzwiami i goodbye! Tyle tylko, że wszędzie jest podobnie. Tak naprawdę „Nic” większe lub mniejsze rządzi w większości krajów cywilizowanych. W samej Brukseli, są ich tysiące, do czego można się w końcu przyzwyczaić, gdyby tylko nie dopadał czasmi ich „geniusz”, który zmusza do wydanie z siebie złotej myśli w postaci nowego prawa dla krajów członkowskich, a że wiadomym jest, iż bez Unii Europejskiej, życie zamiera, jak Odra latem, więc jesteśmy skazani na takie bujanie się. Jedyne co mogę polecić, to zaopatrzyć się w środki na chorobę morską, by przetrwać. A potem, może… cud! Warto pozostać wierzącym. Wtedy umysł tak bardo nie cierpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz