Zbliża się najbardziej hałaśliwa „orkiestra” w Polsce. I już dzisiaj mogę z całą pewnością ogłosić, że będzie kolejny rekord. Gdyby tak się nie stało to nie wiem czy ja, czy też Złoty Melon byłby bardziej zaskoczony. To byłby klasyczny szok i niedowierzanie. Wiadomym przecież jest, że w postępowej organizacji, postęp jest obowiązkowy.
Dlatego ze zdziwieniem przeczytałem, o dramacie pewnej osobopostaci (ciężko się te zmyślone słowa pisze), która rozpacza, że nie pójdzie w tym roku z puszką, bo na identyfikatorze wpisali jej (tej postaci) imię z dowodu osobistego. No dramat, jak cholera. Niby inteligentni ludzie, a prostych rzeczy nie ogarniają. Pomijając wszelkie inne aspekty, to od zawsze istniała sądowna możliwość zmiany imienia. Ale po co? Lepiej się drzeć na cały świat, jaka to niesprawiedliwość się dzieje.
A tak logicznie i na serio, to kto z tych wszystkich ludzi wrzucających swoje tradycyjne pięć groszy do puszki (dla dobrego samopoczucia), zwraca uwagę na napis na identyfikatorze? Powiem więcej, że gdyby rzeczywiście zwracał na to uwagę i zapamiętał, że ta osoba rok temu miała żeńskie imię, a w tym roku to jest Florek, to byłby wystarczając pretekst do tego, żeby podejrzewać oszustwo.
Nie śledzę tego dalej, bo wierzę, że święty Jurek, na pewno znajdzie dobre wyjście z tej sytuacji. Wobec tak szlachetnego dzieła, to strata jednej puszki, jest tym, na co na pewno nie można pozwolić. I powiem wam szczerze, że pierwszy raz będę z niecierpliwością czekał na to, jaki sprzęt święty Jurek za te pieniądze kupi. W końcu się dowiem, jakim sprzętem leczy się sepsę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz