wtorek, 16 października 2018

Matka natura


     Matka natura to dzisiaj częste i modne stwierdzenie, czy też określenie pewnego stanu. Pojawia się między innymi w reklamie producenta soku, chociaż obraz ten kojarzy mi się raczej ze świtezianką. To taka nimfa wodna występująca w balladzie naszego wieszcza – mistrza Adama. Chociaż współcześnie świtezianka to raczej kobieta, która chodzi o świcie po mieszkaniu bez wdzianka. Co od razu przywołuje myśli o pięknej, młodej i niewinnej, a przecież bez wdzianka chodzą również kobiety, które wagę mają raczej w sobie, niż w łazience. I nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież na przykład taki Kubuś Puchatek, którego  do szczupaków nikt   nie zalicza, też chodzi goły i nie tylko po mieszkaniu. Czyli można?!  Stara   prawda, że lepiej być okrągłym niż kanciastym, jest na to dowodem.

     Oprócz matki natury eko nowocześni często przywołują też matkę ziemię. Wiadomo matka to ciepło, opieka i te sprawy, więc warto się nią posługiwać, jak najczęściej. Ktoś kto o tym mówi od razu staje się nowoczesny, mądry, inteligentny i nikt nie próbuje pomyśleć, że plecie androny. Skoro mówi to wie, a jak wie to mówi. Przecież nikt nie będzie dociekał źródła tej wiedzy. A źródła wiedzy dzisiaj tworzy się w nieskomplikowany sposób. Piszemy swoje niewątpliwie fantastyczne teorie. Wrzucamy  do sieci w różne miejsca. Czekamy trzy dni i mamy dogmat. Szczęściem dla wszystkich jest to, że mimo wielości tych matek czuwa nad nimi jeden Bóg Ojciec.

     Warto by się jednak zastanowić, skąd właściwie wzięła się ta matka natura. Większość zapewne myśli, że to wynalazek naszych czasów. Że oto wzrosła ludzka świadomość, że jesteśmy bardziej inteligentni, że mamy szersze spojrzenie na świat i nasze otoczenie. Chcemy by świat był piękny, dziki i naturalny. Oczywiście zdobyczy cywilizacji nikt nie porzuci. Ten świat ma być  gdzieś tam i nie dotykać nas na co dzień, ale ma na nas czekać. Prawda jest zawsze banalna i trywialna. Było to w czasach, kiedy ludzie żyli w solidnych budowlach - takich jak groty, czy jaskinie. Czasy były właśnie dzikie i niebezpieczne, więc kiedy facet wychodził z „domu” zawsze o tym głośno informował krzycząc do kobiety: „Matka! Na tura idę”. Ot i wszystko się wyjaśniło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...