poniedziałek, 20 października 2025

Złote OFE

 

Podziwiam ludzi, którzy mają tak dużą wiarę, iż wierzą w to, że ktoś, kto już raz miał pełnię władzy w swoich rękach i wszystko spartolił, na koniec uciekając z Polski, kiedy znowu ją dostanie, to dokona cudu na miarę naszych oczekiwań i marzeń. Cóż! Ludzie w różne rzeczy potrafią wierzyć. Niby dorośli, a dziecinna naiwność ich nie opuszcza.


Przypomnijmy więc sobie, jak to było. Za pierwszych rządów „naszego’” Donalda (Donaldy bardzo lubią powracać) szybko stało się jasne, że żadnego wielkiego rządzenia nie będzie, a tylko administrowanie państwem. Nie byłoby to najgorsze, gdyby potrafił to skutecznie robić. Zamiast tego były opowieści o zielonej wyspie, budowanie Orlików i granie w piłkę w koszulkach Mullermilch. Efekt był taki, że bardzo szybko zaczęło brakować kasy w budżecie. Normalnie w takim przypadku, tnie się wydatki, poprawia skuteczność odzyskiwania należnych państwu pieniędzy i wiele tym podobnych działań. Wymaga to jednak dużego wysiłku, talentu i determinacji, czyli wszystkiego tego, czego premier nie posiadał. Leniwi ludzie, może do pracy się nie garną, ale zawsze wiedzą, kto pieniądze ma. W ten to właśnie sposób, szybko „przekonano” ludzi, że ich środki zgromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych, wcale nie są ich. Najbardziej prywatne pieniądze w Polsce, stały się więc własnością rządu i Donald przetrwał. Potem była ucieczka do Brukseli, na przeczekanie, aż ludzie zapomną. No i zapomnieli.


Dzięki temu znowu jest premierem i znowu rządzenie mu nie idzie. Co chwilę zapowiada, że o to lada moment, będzie nowe otwarcie i władza ruszy z kopyta, że teraz to już samo dobro będzie się działo dla kraju i jego obywateli. Niestety dla niego, ale tym razem ludzie już tak chętnie nie słuchają tych opowieści i może to trochę późno, ale wiernych systematycznie ubywa. Ten próbuje się ratować opowieścią, że przecież dostał tylko trzydzieści procent głosów, więc nie czuje się zobowiązany do rządzenia na sto procent, chociaż pensję pobiera jednak w całości. Trzymając się więc jego logiki, to wyłudza od nas dwie trzecie wypłaty.


Oczywistym jest, że sytuacja się powtarza. Dwa lata rządzenia i znowu budżet państwa w ruinie. Jednakże szczęście, go nie opuszcza. Znowu wie, gdzie są pieniądze, które mogłyby go uratować. Chodzi o rezerwy złota w Narodowym Banku Polskim. Problem tylko w tym, jak się pozbyć prezesa banku, więc usilnie nad tym pracują kolejni jego ministrowie. Tylko, że na te same pieniądze, wielką ochotę ma Bruksela, której kasa coraz szybciej się rozchodzi na jej kolorowe pomysły. I czy myślicie, że Donalda z tego złota, nikt w Brukseli nie ogra?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...