Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym.
Kamień był tak wielki, jak filozofia, którą
razem uprawiali. Siedzieli
dzielnie i konsekwentnie przez cały pandemiczny okres. Chociaż nachodziła ich
ochota, aby się ruszyć trochę i rozprostować kości. Dzielnie więc nasłuchiwali, w którym etapie rząd odmrozi
kamienie. Musieli być przy tym bardzo czujni, gdyż odmrożony kamień, może
nieopatrzne poparzyć część ciała, która na ich kamieniu zostawia ślady, czyli
poślady. W myślach zastanawiali się, czy aby któraś z kolei tarcza - wymyślana przez ich rząd – ich nie
uwzględni, bo przecież siedzieli, jak na celowniku.
- Pamiętam – przerwał ciszę ten drugi – widziałem kiedyś
idącą fajną laskę. Niestety, jak podeszła bliżej, okazało się, że to lasek.
- A u mnie – zadialogował pierwszy – było dokładnie
odwrotnie. Otóż! Spacerowałem sobie i widzę lasek. Podchodzę bliżej, patrzę i
aż moja starość zesztywniała, bo oto leży laska.
- Sam pan widzi, jakie te ludzie są. Wszędzie te śmieci
wyrzucają, a już las to najlepsze miejsce. Chociaż, jeśli nie była za bardzo zniszczona
to trzeba było wziąć. Dokonałby pan recyklingu, czy coś takiego.
- Cycling, czy nie? Oczywiście, że wziąłem i od razu zjawił
się w umyśle pomysł.
- A cóż to za pomysł?
- Naszła mnie chęć na wakacje. Myślę… dostanę tysiaka od
rządu, to się wreszcie ruszę z tego kamienia…
- To miałeś pan krótką radość!
- I to bardzo. Nie dość, że nie dostanę, to jeszcze będę
musiał wyłożyć pięćset złotych na jakiegoś bombelka, którego na oczy nie
widziałem.
- To jakby nie liczyć, jesteś pan tysiąc pięćset w plecy.
- I to nie kiwając nawet palcem.
- W każdej sytuacji są też dobre strony.
- Jakie?
- Nie musi pan nosić maseczki, więc bombelek może zobaczyć
pana twarz…
- Nie będzie to miły widok…
- … i w dziecięcej złośliwości przyśle kartkę z wakacji.
Rozmarzyli się w tej chwili oboje. Wreszcie listonosz mógłby
coś wrzucić do skrzynki, którą sobie w maju zamontowali. Każdy z nich starał
się ignorować fakt, że to był kolejny wydatek poniesiony przez nich, w wyniku działań
jaśnie panujących. Woleli czuć się bohaterami, że uratowali miejsce pracy
gościowi od skrzynek. Jak to dobrze, że uprawiają tą swoją filozofię…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz