czwartek, 7 października 2021

Fifty fifty

 

     W Polsce za hulajnogę, w USA za piwo lub burgera ale bez frytek, w Izraelu za kawałek pizzy, a ostatnio w Austrii za bon do burdelu. To są zachęty do przyjęcia poważnego produktu na poważną pandemię. Wierzmy naukowcom! Czemu nie! Tylko, że wygląda to, jak tandetny marketing na badziewiasty wynalazek, dlatego efekt jest co najmniej mizerny.

 

    Jeśli zachęty nie pomagają, to próbuje się ludzi na różne sposoby straszyć. A to, że ich się pozamyka w domach, jak przestępców w obrożach i to bez żadnego wyroku. A to, że umierać będą tysiącami, jak by do tej pory było inaczej, albo wyślą ich na bezpłatny urlop, chociaż już teraz jest brak rąk do pracy w wielu zawodach. Ostatnio pojawiły się nawet plakaty, że choruje i umiera 99 procent ludzi niezaszczepionych. Od razu mi się przypomniało 99 procent w wyborach towarzysza Gierka w Sosnowcu, więc po latach uwierzę, że tyle było i tyle jest.

 

     Mimo takich wysiłków i starań ludzie w kraju podzielili się, jak prawie w każdej sprawie na pół. Jedni są bardzo za i nikt ich nie przekona, że mogą nie mieć racji, a drudzy zdecydowanie przeciw i nie ma takiej siły, która by ich zmusiła do zmiany swojej decyzji. Można powiedzieć klasyczny pat.

 

     Czy warto więc podejmować wysiłki i angażować ogromne pieniądze, żeby to zmienić? Czy nie byłoby rozsądniej już sobie to odpuścić? Bo jeśli logicznie na to spojrzymy to sytuacja jest zero-jedynkowa. Rację mają albo jedni, albo drudzy, więc z punktu widzenia całości naszego społeczeństwa, to co by się nie działo – jesteśmy wygrani. Na sto procent połowa naszego społeczeństwa na pewno przeżyje, a o to przecież chodzi, aby przetrwać tą pandemię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...