Paradoksem w życiu jest, że nawet niewierzący chcieliby mieć święty spokój. No cóż! Wiele rzeczy można chcieć, ale wystarczy chociażby włączyć radio lub inny przekaźnik, żeby usłyszeć reklamę jakiegoś mniej lub bardziej poważnego specyfiku medycznego (czasami zwanego lekarstwem), aby na końcu usłyszeć formułkę, co nam może grozić po zażyciu tego, jednakże mimo to powinniśmy go kupić. Jak większość ludzi, puszczałem to mimo uszu. Do czasu, aż pojawił się najsłynniejszy preparat medyczny (zwany też szczepionką) i o dziwo nikt przed niczym nie ostrzegał. Myślę sobie… kupując tabletkę ziołową ściągam na siebie potencjalne zagrożenie, co najmniej groźną chorobą, a tu wszystko cacy. W dodatku odpowiedzialny urzędnik zatwierdził ten specyfik do użycia w ciągu jednego dnia. Jednego dnia! Ładnie brzmi, a tak naprawdę w czasie paru godzin urzędowania. No nieźle! Strach się bać!
W akcie odwagi zażywam więc tą zakupioną tabletkę, według zalecenia przed obiadem i zasiadam do porcji ruskich pierogów okraszonych cebulką i nagle sobie uświadamiam, że po zjedzeniu mogą mi przecież wysadzić dom. No strach! I w tym momencie apetyt, jakby mniejszy się zrobił. I znowu napływają myśli do głowy… skąd ten Putin wie, że ja jem ruskie pierogi i musi odpalić rakietę? Nie ma on lekko, bo jak można wyczytać, to te pierogi muszą jeść także na Litwie, Łotwie, Estonii, Słowacji, w Czechach, Macedonii Północnej oraz Bośni i Hercegowinie. Niezły front. W historii Europy byli już tacy niewielcy wzrostem przywódcy, którzy znacznie mniejszy front otworzyli i skończyli mało chwalebnie. Ale to jest przecież Putin! – powiedzą. No niech mówią. Inni z kolei wieszczą jego rychłą śmierć. Komu wierzyć? I na co liczyć? Aż strach się bać!
W zasadzie powinien chronić nas - nasz rząd. Powinien, jednakże jego praca polega na ściąganiu należnych prawem danin (prawa nie oceniam) i rozdania tego w myśl wierszyka: „Tu sroczka kaszkę warzyła”. Oczywiście nie szczędząc grosza i sprzętu dla „bratniego” kraju. Ale co będzie, jak ktoś te przysłowiowe pierogi, jednak zje? Kasa poszła, czołgi odjechały… Strach się bać! Mógłbym zaproponować opiekę prezydenta, ale nie miałbym serca polecać ochronę człowieka, który od paru miesięcy mówi głównie o Ukrainie. Jest jeszcze opozycja parlamentarna. Jest. To wszystko co w tym temacie mogę napisać.
To tylko parę przykładów zagrożeń. Każdy dzień przeżyty okazuje się wielkim szczęściem. Z dumą mogę stwierdzić, że już całkiem sporo tych szczęść mam. Życzę każdemu co najmniej tyle samo szczęść i nie będę miał pretensji do tych, którzy okażą się lepsi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz