Jak chyba większość ludzi, znam pewnego Bossa, który od co najmniej dwóch lat rozdaje różne tarcze. W zależności od tego co jest aktualnie na tapecie problemów ludzkości, to on już ma na to jakąś tarczę. Jedni myślą, że Boss jest czarodziejem, a inni, że ma szwagra płatnerza. Ja stawiam na to drugie, bo posiadanie „szwagra” w dzisiejszym świecie jest warunkiem powodzenia i sukcesu.
Czasy są ciężkie, więc gdy nadarzyła się okazja wejść w posiadanie tarczy antyinflacyjnej, to ucieszyłem się jak dziecko, gdy dostaje nowego misia. Wyglądała na zupełną nówkę sztukę, więc poczułem się niczym dziany gość. Świat będzie mój – myślałem. Z czułością więc ją rozpakowałem, no i czas wypróbować. Zacząłem delikatnie (w końcu sprzęt na dotarciu) i poszedłem do piekarni kupić kajzerki. Jakież było moje zdziwienie, gdy się okazało, że zapłaciłem pięćdziesiąt groszy więcej niż ostatnio. Coś nie tak! – pomyślałem. Może to za drobne rzeczy na tak wielki sprzęt. Nie ma co się od razu poddawać. Dobra! Idę do mięsnego i pomny na doświadczenie z piekarni postanowiłem się nie rozpędzać z zakupami. I bardzo dobrze, bo bym popłynął, jak transatlantyk w swoich najlepszych czasach. Nie wyglądało to dobrze, ale przecież do trzech razy sztuka. Niedaleko był warzywniak. Idę za ciosem. Cios był mocny i bolał, jak Gołotę w osiemnastej sekundzie słynnej walki. Szczęściem nie brałem czereśni, bo komornik mógłby mnie oczekiwać już na progu mojego domu. Mój szlak zakupowy to był prawdziwy durszlak. A już miałem iść kupić węgiel na zimę. Czyżby Boss mnie oszukał?
I tu mnie olśniło! Tarcza antyfiltracyjna, czyli rzeczywiście durszlak. Boss mnie nie oszukał, tylko nie spotkał się z prawdą. Widocznie ze szwagrem źle się dogadali. Dobra moja. W niedzielę, jak zawsze będzie rosół, więc wypróbuję sprzęt na makaronie. No niestety! Na nitkach nie działa. Przelatują, jak wróble przez siatkę. Może będzie działał na jakimś grubszym (fettuccione lub coś podobnego). Może. Ja jednak rzadko taki jadam, więc mi się nie przyda. Dlatego oddam tarczę w inne ręce. Jakiekolwiek, które ją zechcą. Zapewne są ludzie światlejsi ode mnie, którzy potrafią się posługiwać nowoczesnym sprzętem. Może mają instrukcję obsługi, albo właściwą legitymację uprawniającą do korzystania z tego. A ja? Ja będę trwać, niczym telewizja, bo co mi zostaje?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz