wtorek, 31 maja 2022

Pierogi gastronomiczne, czy polityczne?

 

     Kto nie lubi i nie jadł pierogów? Osoby takiej trzeba by bardzo długo szukać. Do tej pory jeśli się  o nich rozmawiało to ważny był smak, ewentualnie ilość, jednakże w coraz bardziej groteskowym świecie, nagle najważniejsza stała się nazwa. 

 

     Właśnie zamierzałem się wybrać do restauracji, którą lubiłem. Nie żebym tam był stałym bywalcem, ale w ciągu roku raz, czy dwa tam się pojawiałem. Zachęcała ona swoim menu,  które   nawiązywało do czasów przedwojennych mojego miasta, a także zamiłowania kulinarnego  bohatera z książek o tamtych czasach. Nie zagłębiałem się w to wierząc, że skoro jest taka deklaracja właściciela, to musi być prawda. Zajrzałem więc w ten jadłospis i oprócz tego, że ceny wzrosły o wiele bardziej, niż we wszystkich okolicznych restauracjach (to można przełknąć, jeśli warto), to rzuciła mi się w oczy nazwa pierogów ukraińskich, których tam nigdy nie było. Wiem z czego robi się  pierogi ukraińskie, a te były zwyczajnie ruskie, tylko tak teraz właściciel je  nazwał. I to jest właśnie polityka na talerzu, a tego bardzo nie cierpię.

 

     Jeśli by to było takie  proste, fajne i miało sens, to wystarczyłoby mówić Wladimir Zelensky i Volodymyr Putin, a natychmiast front sam by się odkręcił. Do tego jeszcze wysłać parę milionów pierogów ukraińskich, zamiast czołgów i nie tylko Putin ale cała Rosja by się  poddała. Niestety! Tak to nie działa. Powiem więcej: to  w ogóle  nie działa!

 

     Jeśli to miał być pomysł biznesowy właściciela, to moim zdaniem strzelił sobie w kolano, bo jak ja mam teraz uwierzyć, że reszta  menu jest prawdziwa i na talerzu dostaję  produkt, który był konsumowany w tym mieście w początkach dwudziestego wieku, że rozkoszuję się smakiem historii. Kto raz oszuka, nie ma wyrzutów  sumienia przy kolejnym. Zastanówmy się do kogo ten pomysł był skierowany. Już wiadomo, że nie do mnie. A może do „naszych” gości? No niestety, ale oni już na dzień dobry są informowani o darmowym wyżywieniu, więc nie. To pewnie do miłośników pustych gestów, których nad Wisłą jest bardzo dużo. Pewnie tak, tylko że oni raczej nie posiadając zamiłowania do  pracy zarobkowej, nie dysponują budżetem na takie  lokale, więc… więc życzę panu powodzenia, aby nie  musiał znowu apelować do byłych klientów, walcząc o przetrwanie, jak  podczas  niedawnych lockdownów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...