poniedziałek, 23 maja 2022

Polska Straż Graniczna…

 

     Polska Straż Graniczna dla naszego dobra powinna mieć zakaz wypuszczania  naszych VIP-ów na Ukrainę. Każdy kto tam pojedzie (te wycieczki są coraz częstsze, a przecież tam jest wojna), to niczym przysłowiowy Jasiu wyrywa się, żeby im koniecznie coś dać. Chciałoby się powiedzieć, dać od siebie, ale to niestety nieprawda. A to damy paliwo, a to będziemy leczyć rannych, a to się zaopiekujemy wdowami i sierotami, wybudujemy osiedle domków kontenerowych.  Normalny festiwal, który nie ma końca. Czy będziemy mieli coś w zamian? Boże! Przecież nie wolno o takie rzeczy pytać. To nie wypada. Musimy to robić, nie pytając, bo jak nie to Putin do nas przyjdzie i nam domy zbombarduje. A wiecie, że ja już kiedyś bardzo podobny tekst kiedyś słyszałem. Chodziło o stan wojenny w Polsce wprowadzony w grudniu 1981 roku. Wtedy też to była konieczność, aby armia radziecka nie wjechała do nas czołgami. Po latach się okazało, że żadne dokumenty takiego zagrożenia nie potwierdziły.

 

     Przyjrzyjmy się  więc Ukrainie. Kraj ludniejszy i większy od Polski. Na większość terenu nawet jeden granat nie spadł w czasie tej wojny. Ich prezydent codziennie wygłasza przemówienia zawierające żądania różnego sprzętu i pieniędzy i rzadko kto mu odmawia. Rząd pracuje cały czas. Parlament działa, co widzieliśmy kiedy w nim  Andrzej Duda występował w swoim braterskim przemówieniu. Bardzo jasno stwierdził, że Ukraińcy których przyjmujemy, to nie są żadni uchodźcy tylko goście, a ponieważ ma on mieszkanie w Krakowie, to zakładam, że tam już goście mieszkają (przynajmniej zaoszczędzimy na jego weekendowych podróżach). Wracając do tematu, to wysłuchałem rozmowy z merem Lwowa, który opowiadał, że miasto działa normalnie, jeździ komunikacja, ludzie chodzą do pracy, dzieci do szkoły i tak jest w wielu miejscowościach. Urząd skarbowy normalnie pobiera podatki (normalnie, jak na Ukrainie). I tu powstaje pytanie: Dlaczego ich administracja mając większe środki niż my, nie przejawia ochoty, aby zaopiekować się swoimi obywatelami? Dlaczego są dumni z tego, że kilka milionów ludzi opuściło kraj? W żadnym komunikacje naszych wycieczkowych władz, nigdy nie było wzmianki o przeprowadzonej rozmowie na temat ukraińskich obywateli w Polsce. O co tu chodzi?

 

     Wszystko wygląda marnie i mało optymistycznie, a tak by się chciało napisać coś optymistycznego. I okazuje się, że jest coś takiego. Otóż! Jerzyki przyleciały do Polski. Przyleciały, aby za nas walczyć z komarami i co ciekawe nic za to  od nas nie chcą. A najciekawsze jest to, że po skończonej robocie, odlecą tak niepostrzeżenie, jak się pojawiły. A gdyby tak ludzie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...