poniedziałek, 16 maja 2022

Kolumna, jako symbol współczesnej wojny

 

     Wojna trwa i nie trzeba dodawać, jaka wojna. Czy to zdanie jest prawdziwe? Sam do końca nie wiem. Z jednej strony jesteśmy karmieni strasznymi obrazami, ale też obserwujemy codziennie w swoich miastach ofiary tej wojny. Trochę się te obrazy nie sklejają. Cóż! Pewnie wzrok i słuch już nie ten sam, w końcu dwa lata teleporad musiało się zakończyć sukcesem, bo my na sukces zawsze jesteśmy skazani. Każdy kto żyje w tym kraju, ma taki zaoczny wyrok i kto by tu nie rządził, będzie on wykonany.

 

     Jakiś miesiąc, czy  półtora miesiąca temu (czas tak szybko płynie)   byliśmy karmieni informacją, że ruska kolumna czołgów, która najpierw miała czterdzieści kilometrów, aby urosnąć do sześćdziesięciu – zbliża się do Kijowa. Codziennie była coraz bliżej. Groza rosła i   można było przeczytać wpisy ludzi, którzy codziennie wstawali przed budzikiem i pierwsze co sprawdzali, to czy już dojechała. I tak w mediach jechała ta kolumna, jechała i pewnego dnia cisza. Nagle kolumny nie ma. Zniknęła, tak jak się pojawiła. Myślę: Co jest? Czyżby pomylili drogę i pojechali w pieriod, a może nagle Rosjanie postanowili być uwiecznieni na ukraińskim znaczku i pojechali na chu… Do dzisiaj nie wiem, gdzie ta kolumna jest, ale wiem, że  musiała by ona się  pojawić, nawet wtedy, gdyby Rosjanie nigdy nie mieli wystarczającej  ilości czołgów by sformować taką kolumnę.

 

     Skoro Rosjanie mieli swoją kolumnę, to jak to na wojnie, druga strona musi odpowiedzieć i to z nawiązką. Dlatego Ukraińcy mają dwie kolumny, które liczebnością dorównują, a może już przewyższają tą pierwszą. Jedna zbliża się do przejścia granicznego w Zosinie, a druga do Budomierza. Zaczęły się formować, chyba przed świętami i z początku w mediach była cisza. Nie było wiadomo, jak „ugryźć” informację o tysiącach samochodów osobowych, które nie uciekały przed wojną.  Na szczęście się okazało, że to są Bojowe Maszyny Wojenne  dla żołnierzy na froncie. W skrócie BMW. Mogły się więc już pojawić wzruszające materiały, jak to rodzina z poświęceniem dostarcza samochód dla wujka walczącego na froncie, żona dla męża  i tak dalej. Tylko po co  w tej sytuacji te swoje dwieście czołgów oddaliśmy?  

 

     Ja wiem, że nikt mi domu nie zburzył i cieszę się z tego, że mogę sobie siedzieć i pisać. Jednocześnie pamiętam współczesne wojny w Iraku, Syrii, Afganistanie, czy toczącą się aktualnie w Jemenie (w każdej z nich swoją rolę mieli Rosjanie) i nijak tego porównać się nie da. Średnio bystry człowiek powinien te kropki połączyć. Moja  bystrość,   chyba dostała zaćmy. Pierwsza wojna samochodowa – brzmi równie  patetycznie, co bezsensownie.  Jednocześnie ucząc się historii, zawsze się zastanawiałem, jak to możliwe, że ciągle co by się nie działo i po jakiej stronie byśmy nie byli, to my zostajemy frajerami. Nawet w 1920 roku, kiedy tylko wystarczyło postawić kropkę nad i. Obawiam się niestety, że nasze kolejne pokolenia dołączą nas do podręcznika, jako następny rozdział frajerów. Taka świadomość nie  pomaga i nie buduje nadziei, chociaż  jest dowodem na Polskość z krwi i kości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...