Wojna trwa i nie trzeba dodawać, jaka wojna. Czy to zdanie
jest prawdziwe? Sam do końca nie wiem. Z jednej strony jesteśmy karmieni
strasznymi obrazami, ale też obserwujemy codziennie w swoich miastach ofiary
tej wojny. Trochę się te obrazy nie sklejają. Cóż! Pewnie wzrok i słuch już nie
ten sam, w końcu dwa lata teleporad musiało się zakończyć sukcesem, bo my na
sukces zawsze jesteśmy skazani. Każdy kto żyje w tym kraju, ma taki zaoczny
wyrok i kto by tu nie rządził, będzie on wykonany.
Jakiś miesiąc,
czy półtora miesiąca temu (czas tak szybko
płynie) byliśmy karmieni informacją, że ruska kolumna
czołgów, która najpierw miała czterdzieści kilometrów, aby urosnąć do
sześćdziesięciu – zbliża się do Kijowa. Codziennie była coraz bliżej. Groza rosła
i można było przeczytać wpisy ludzi, którzy
codziennie wstawali przed budzikiem i pierwsze co sprawdzali, to czy już
dojechała. I tak w mediach jechała ta kolumna, jechała i pewnego dnia cisza.
Nagle kolumny nie ma. Zniknęła, tak jak się pojawiła. Myślę: Co jest? Czyżby
pomylili drogę i pojechali w pieriod, a może nagle Rosjanie postanowili być uwiecznieni
na ukraińskim znaczku i pojechali na chu… Do dzisiaj nie wiem, gdzie ta kolumna
jest, ale wiem, że musiała by ona
się pojawić, nawet wtedy, gdyby Rosjanie
nigdy nie mieli wystarczającej ilości
czołgów by sformować taką kolumnę.
Skoro Rosjanie mieli
swoją kolumnę, to jak to na wojnie, druga strona musi odpowiedzieć i to z
nawiązką. Dlatego Ukraińcy mają dwie kolumny, które liczebnością dorównują, a
może już przewyższają tą pierwszą. Jedna zbliża się do przejścia granicznego w
Zosinie, a druga do Budomierza. Zaczęły się formować, chyba przed świętami i z
początku w mediach była cisza. Nie było wiadomo, jak „ugryźć” informację o
tysiącach samochodów osobowych, które nie uciekały przed wojną. Na szczęście się okazało, że to są Bojowe Maszyny
Wojenne dla żołnierzy na froncie. W
skrócie BMW. Mogły się więc już pojawić wzruszające materiały, jak to rodzina z
poświęceniem dostarcza samochód dla wujka walczącego na froncie, żona dla
męża i tak dalej. Tylko po co w tej sytuacji te swoje dwieście czołgów
oddaliśmy?
Ja wiem, że nikt
mi domu nie zburzył i cieszę się z tego, że mogę sobie siedzieć i pisać.
Jednocześnie pamiętam współczesne wojny w Iraku, Syrii, Afganistanie, czy
toczącą się aktualnie w Jemenie (w każdej z nich swoją rolę mieli Rosjanie) i
nijak tego porównać się nie da. Średnio bystry człowiek powinien te kropki
połączyć. Moja bystrość, chyba
dostała zaćmy. Pierwsza wojna samochodowa – brzmi równie patetycznie, co bezsensownie. Jednocześnie ucząc się historii, zawsze się
zastanawiałem, jak to możliwe, że ciągle co by się nie działo i po jakiej
stronie byśmy nie byli, to my zostajemy frajerami. Nawet w 1920 roku, kiedy tylko
wystarczyło postawić kropkę nad i. Obawiam się niestety, że nasze kolejne pokolenia
dołączą nas do podręcznika, jako następny rozdział frajerów. Taka świadomość
nie pomaga i nie buduje nadziei,
chociaż jest dowodem na Polskość z krwi
i kości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz