poniedziałek, 9 maja 2022

Żadnych wielkich pieniędzy nie będzie

 

     Kiedy w lutym zaczęli do polski przyjeżdżać bracia polskiego rządu (nie wiem, czy chodzi o wspólną  matkę, czy ojca?), to z początku nieśmiało, a z czasem coraz głośniej zaczęto pytać o koszty. W zasadzie przecież każdy wie, że nawet najkrótsza wizyta, kosztuje. Polska gościnność i te sprawy.

 

    Wszystkie oczy skierowały się na Brukselę, a tam… cisza. Nawet pojawiły się głosy oburzenia. Jakże to?! My tu miliony uchodźców przyjmujemy i nawet eurocenta pomocy. Cóż! Według dostępnych danych  żaden z nich nie wystąpił do władz polskich o status uchodźcy,  więc takiego statusu  nie dostał, a skoro nie ma uchodźców, to i kasy na nich być nie może. Co jest bardzo oczywiste i zrozumiałe.

 

    Niektórzy przypominają rok 2014, że wtedy Europa hojniejsza była. Owszem zgadzam się z tym poglądem, ale… Wtedy to i kolor skóry był właściwszy do pomocy, i status uchodźcy wszyscy dostali, i najważniejsze: Tamtejsi uchodźcy mieli wystarczającą ilość rozumu, aby kierować się do krajów, które decydują o rozdziale kasy w UE. I jeszcze coś! Gdyby  mieszkańcy Berlina, Londynu, Paryża na  ulicach częściej słyszeli język ukraiński niż swój własny, to wiedzieliby, że jest jakiś  problem, a że nie słychać, to problemu nie ma. Nikt nie zajmuje się rozwiązywaniem nieistniejących problemów, bo to jest strata czasu.

 

     Są też tacy, co zerkają  na Amerykanów, że może  oni coś nam do sakiewki wrzucą. Niestety nie wrzucą. Fakty są  takie, że  tak naprawdę to oni tą wojnę  prowadzą i to  według swoich najlepszych  tradycji, czyli daleko od siebie. Pieniądze i to duże będą, ale  nie dla  nas.

    

     Jest dla mnie oczywiste, że kiedy to wszystko się zaczęło, to nikt nie wiedział, jak się sytuacja rozwinie, więc nie dziwiło nikogo, że ludzie dziesiątkami tysięcy szturmowali naszą granicę. I gdyby wtedy normalnie, jak na całym świecie, w takiej sytuacji, zaczęto przy granicy tworzyć obozy dla tych ludzi i wdrożyć zwyczajową procedurę, to po miesiącu, dwóch, większość z nich powróciła by do swojego kraju. Zostaliby tylko ci rzeczywiście doświadczeni przez działania wojenne. A reszta miałaby szansę na spacer z Borisem Jonsonem po ulicach Kijowa, albo na żywo zobaczyć Angelinę Joile we Lwowie. O koncercie U2 nawet nie wspomnę.

 

     Tak się jednak nie stało i jest tylko  kwestią czasu, kiedy empatia przemieni się w problemy, które nie wszystkie da się teraz przewidzieć. Co nas w tej sytuacji czeka? Myślę, że najlepszy prezes Narodowego Banku na jakiego nas stać uruchomi czwartą zmianę w mennicy, a wszyscy będą się modlić, żeby papier i farba drukarska nie  skończyła się wcześniej niż zapotrzebowanie na coraz większą gotówkę. Ważni politycy będą opowiadać wspaniałe historię o szansach, że tylko my, że w  historii nie było takiego precedensu, że  damy radę. My oczywiście damy im nie jedną  radę, tyle, że tradycyjnie nikt nie  będzie chciał jej słuchać. Zresztą obywatele zwani w tym przypadku podatnikami i tak mają najłatwiejszą  rolę. Oni mają  tylko płacić podatki. Powodzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...