Co jakiś czas pojawiają się wywiady celebryckie ze znanymi, a czasami też lubianymi, w których żalą się oni na swoje życie w kraju nad Wisłą. I nie tyle może na sytuację materialną, co na społeczeństwo, w którym muszą żyć. Wylewają swoje żale, że tutaj tylko prostactwo, chamstwo, ciemnogród, no i miałkość intelektualna. Krótko mówiąc są oni, czyli elita i pospólstwo, którego się wstydzą i brzydzą. Snują przy tym opowieści, o tym, jak jest cudownie, gdy wyjeżdżają za granicę. To jest dopiero prawdziwy, piękny świat, że tam to jest boskie życie. Bardzo się więc pilnują, aby nie używać języka polskiego, bo to przecież obciach być polakiem. Zwierzają się w tych wywiadach, że myślą o wyjeździe na stałe z polski. Ale nie wyjeżdżają.
Czemuż to inteligentni ludzie, nie potrafią tak prostej decyzji zamienić w czyn? Czemuż zgadzają się dalej na swoje cierpienie? Męczennicy?! Ależ skąd! Przecież nie trzeba mieć wielkiego IQ, aby zdać sobie sprawę z tego, że znani są tylko właśnie tutaj, w tym znienawidzonym miejscu. I tylko tutaj, ci którymi gardzą mogą na ich występ kupić bilet, a także tylko ten rząd rozdaje im granty, więc nie ruszą się stąd, aby być nikim przez resztę życia.
Cóż! Dla mnie to są typowe PRL-owskie kompleksy małych ludzi żyjących w przekonaniu, że każdy gość z zagranicy, to jest właśnie Gość. W PRL-u nawet kodeks karny to uwzględniał, bo w gradacji najpierw było mienie państwowe, później obcokrajowców, a na szarym końcu byli nasi. A jak wyglądają inne społeczeństwa i czy naprawdę są lepsze, można się przekonać wyjeżdżając do Paryża, Londynu, czy Sztokholmu. Zresztą, jak ktoś nie chce wyjeżdżać, to jest wystarczająco dużo notatek policyjno-obyczajowych z pobytów turystycznych ludzi ze świata. No chyba, że ktoś spotyka się wyłącznie z takimi samymi bufonami, jak on sam, to wtedy nie ma ratunku.
A czy ja nie mógłbym wyjechać z kraju? W końcu mam przewagę nad celebrytami, bo i tu, jakoż i tam byłbym nieznany. Tyle, że jak się „rozglądam po świecie”, to w zasadzie wszędzie jest jakaś patologia i nie widać idealnego miejsca na świecie, a Polska ma jedną i decydującą przewagę w tym myśleniu – że mimo wielkich starań polskiego rządu, ja ciągle jeszcze jestem tutaj swój i u siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz