Każdy kto chodził do szkoły w dwudziestym wieku przynajmniej raz mierzył się z tematem pod tytułem: Jak będzie wyglądał świat po dwutysięcznym roku? Dzieci, jak to dzieci, puszczały wodze swojej fantazji i mówiły, pisały oraz rysowały piękny, nowoczesny i futurystyczny świat. Świat marzeń i wyobraźni.
Minęły lata, czas stał się dokonany i można go dzisiaj porównać. Niby jest nowocześnie, bo to i wiedza dostępna w jedną chwilę, technika kiedyś niewyobrażalna, dostępna dla każdego, blask luksusu na każdym kroku i wokół wykształceni ludzie. Słowem jest nowocześnie! Jest? Czy było?
Nasza rzeczywistość, która właśnie do nas puka, to jednak ciemno, zimo i ponuro. Uwierzyliśmy w globalne ocieplenie, a boimy się zimna. Taki paradoks! Jak to się mogło stać, że mieliśmy wszystko, a wracamy do zbierania chrustu ?
Są dwie główne przyczyny. Pierwsza to kilku ludzi, którzy wymyślili sobie świat dla siebie, a reszta jeśli będzie w stanie i chciała żyć, to raczej jako podludzie (Czyżby Hitler zasłużył na piątkę?), którzy muszą być tylko użyteczni dla pomysłodawców nowego świata. Dzieje się to pod hasłami przyjaznego zielonego (zielony znowu nadaje ton życiu) świata z pogardą dla pieniędzy tych w kieszeni. Na nasze nieszczęście, ciągle nie kończą im się pomysły, aby nas „uszczęśliwić”.
Druga przyczyna to wojna, która rządzącym spadła, jak manna z nieba. Tym hasłem można przykryć wszystko. I niewątpliwym sukcesem rządu jest przekonanie większości społeczeństwa, że jest to nasza wojna. A skoro nasza, to można wydawać kasę bez limitu i ograniczeń. Można się rozbroić, pokonując granice rozsądku. A prawda jest taka, że prawdziwe pieniądze na tą wojnę wydają dwa kraje. Z jednej strony Rosja, a z drugiej USA. To one od wieków uzurpują sobie prawo do podziału naszego globu. My jesteśmy tylko takim pożytecznym frajerem, który przynajmniej na razie jest użyteczny dla jednej ze stron. Robimy więc posłusznie, te piękne rzeczy opisywane i pokazywane we wszystkich redakcjach, żeby nam bomby nie spadały na głowy. Taki jest powszechny przekaz, a kto myśli inaczej, ten nie używa skarpetek. Tylko, czy ktoś jest w stanie pomyśleć i zadać pytanie: A co będzie, jeśli mimo tych wszystkich naszych starań - bomby i tak na nas spadną?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz