Przystanek, a
laska na nim - wystrojona z wielką dbałością o oszczędność materiału zużytego
na kreację, bo przecież nie po to zainwestowała w swoje ciało, by je teraz
zakrywać – czeka na swojego „łosia”. Jest
oczywiście weganką, która robi wyjątek wyłącznie
dla jadu kiełbasianego. Jak w każdy piątek, tradycyjnie posiadając w porywach
pięć złotych polskich, zamierza się bawić całą noc. Warunkiem niezbędnie
koniecznym, aby to była szampańska zabawa jest właśnie „łoś”. Szczęściem dla
niej jest to, że dziewczyny, kobiety i feministki wejście
do klubu mają za darmo, więc początek
jest łatwy. Jednakże wabić należy cały czas, bo a nuż się trafi, więc stoi i
czeka. Może drogą podążać będzie BMW…
Ona nie jest, aż
tak naiwna i wie, że wędrowców
bagiennych ciągle przybywa i coraz łatwiej jest je oswoić, a na pewno nietrudno
oswoić z myślą, że bar jest po to, aby ona mogła się tam zatrzymywać wiele,
wiele razy. I niech nikt nie myśli, że wystające żebra ograniczają pojemność, wręcz przeciwnie,
to jest taki dodatkowy zbiornik działający, jak instalacja centralnego
ogrzewania. Bawi się więc świetnie starając kontrolować swój stan i czas.
Pamięta bajkę o Kopciuszku, więc wie, że godzina odwrotu jest bardzo ważna. Nie
jest to oczywiście północ, o co to, to nie, jednakże zniknąć trzeba dokładnie
tak, jak w bajce. Zawsze żałuje, że nie może zobaczyć miny swojego weekendowego
księcia, kiedy dociera do niego, że dał się zrobić, jak zwyczajny frajer.
Powyższy świat, to
świat beneficjentów łatwego życia. To również świat pokolenia roszczeń, w myśl
przysłowia, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Można
by go zdecydowanie potępić, gdyby nie to, że właśnie zaczęliśmy użyźniać glebę
dla jego rozkwitu. Pozostaje więc udać się na przystanek, a laska…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz