poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Do czego służy dodatek covidowy?

 

     No właśnie! Do czego służy dodatek covidowy? Dostaje go część lekarzy i pielęgniarek na pandemicznych oddziałach. Nie mam pojęcia do czego służy, bo na tych samych oddziałach pracuje tak zwany personel pomocniczy, który również ma większe obciążenie pracą, też przedziera się w swojej pracy przez gąszcz wirusów, a kasy za to nie ma. Idąc tą drogą, to w razie wojny militarnej, wojsko jeśli nie dostanie dodatku frontowego, to nawet nosa z koszar nie wystawi. Przecież, tak jak lekarze idąc na studia medyczne nie pisali się na walkę z pandemią, tak żołnierze też na wojnę się nie zapisywali. I czy w tej sytuacji opłaca się zakończyć pandemię?

 

     Ale za to wiem, kto ten dodatek powinien finansować. Powinny te koszty ponosić POZ-ety. To jest jedyna grupa, której nie trzeba było zamykać żadnym rozporządzeniem, a zamknęła się tak skutecznie, że nie jedna twierdza może patrzeć z zazdrością i szacunkiem. A dbałość o siebie może być stawiana za wzór. Żeby nie być gołosłownym to podam przykład, że zostawiając karteczkę, w celu wypisania recepty, nikt przez całe trzy doby nawet jej nie dotknie. Tylko oni wiedzą, że wirus z takiej karteczki potrafi znienacka skoczyć i zaatakować, a i tak dla pewności bez rękawiczek do pudełka nawet nie podchodzą. Oni też opracowali metodę leczenia przez telefon. Kiedyś ciężko byłoby w to uwierzyć – sześć lat studiów, a wystarczy tylko znajomość obsługi telefonu i posługiwania się Internetem i już mamy przychodnię zdrowia. Dzięki tej nowatorskiej metodzie leczenia pacjentów kwalifikujących się do leczenia szpitalnego nie zabraknie przez długie lata. Można sobie wybrać, czy te dwie grupy łączy zależność? Czy też idealna symbioza?

 

     Po roku czasu społeczeństwo trochę się w tych działaniach połapało i zaczęło się domagać od ministra zdrowia otwarcia przychodni lekarskich. Niestety minister odpowiedział, że nie jest w stanie tego zrobić. Tak! To jest ten minister, który jednym rozporządzeniem kończy działalność sklepów, restauracji, hoteli, siłowni, lasów, stoków narciarskich i wszystkiego innego, co mu się tylko przypomni. Ten sam, który zamyka granice – nie jest w stanie otworzyć przychodni lekarskich.

 

   A co ja bym zrobił na miejscu ministra? Nic specjalnego. Zacząłbym im zwracać za teleporadę koszt połączenia telefonicznego, a potem stanąłbym sobie pod taką przychodnią i obserwował, jak wirus gwałtownie umyka w tak zwanych podskokach z przychodni. Na szczęście dla lekarzy, ja nigdy nie będę ministrem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...