O tej dziwnej wojnie to prawdy można się dowiedzieć tylko wtedy, kiedy się ktoś pomyli, albo gdy mu zabraknie inteligencji, by zorientować się, że właśnie przekazuje informacje, które nie powinny być ujawnione. Nie jestem w stanie policzyć, ile to już razy Ukraina wygrała wojnę i który raz Rosja praktycznie zbankrutowała. W dodatku na froncie ponosi ogromne straty w ludziach i tylko ona ponosi straty, tak przynajmniej podają polskie publikatory.
Tak to właśnie w oficjalnych przekazach brzmi, ale kilka dni temu we Wrocławiu odbyło się jakieś lekarskie sympozjum, na które zaproszono lekarkę i lekarza ze wschodniej Ukrainy. Oczywiście w lokalnych mediach musiał się znaleźć reportaż z tego wydarzenia. I właśnie z tego materiału można się było dowiedzieć, że ta lekarka miała już ponad trzydzieści tysięcy pacjentów z oderwaną przynajmniej jedną kończyną, a lekarz miał takich przypadków ponad pięćdziesiąt tysięcy. W ten zapewne niezamierzony sposób, otrzymujemy prawdziwą informację. To tylko dwoje lekarzy, a przecież jest ich tam więcej. Załóżmy, że pozostało tylko dziesięciu lekarzy (reszta wyjechała do Polski) i każdy z nich miał tak skromnie licząc dwadzieścia pięć tysięcy takich przypadków, to wychodzi w zaokrągleniu, ćwierć miliona oderwanych kończyn. I to jest straszne. Każde pieniądze, które wyłudza pan Dej na kontynuowanie wojny, to następne oderwane ręce i nogi. Ile więc kosztuje oderwana ludzka kończyna?
Jakże tragicznie, wobec powyższego, wygląda radość warszawsko-brukselskich elit z odblokowania, po węgierskich wyborach, kolejnych dziewięćdziesięciu miliardów euro dla Ukrainy. Ma to być, jak mówią, bezzwrotna pożyczka, chociaż w języku polskim nazywa się to darowizną. To taka nowomowa, aby nasi uśmiechnięci nie zorientowali się, iż będą to spłacać.
Tak więc kończyny dalej będą latać na froncie. A trzeba sobie powiedzieć, że leczenie i rehabilitacja tych ludzi, to są ogromne pieniądze. Pan Dej tym się nie przejmuje, gdyż to między innymi my w swoich szpitalach, ponosimy te koszty, chociaż o zgodę na to nikt nas nie pytał. I tak tylko przypomnę, że w budżecie NFZ w tym roku brakuje dwudziestu trzech miliardów złotych. Ciekawe dlaczego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz