niedziela, 7 stycznia 2018

Jest taki samotny dom…



     Jest taki samotny dom i jest samotny mężczyzna. Zrządzenie losu, traf albo przypadek sprawił, że się spotkali. Chociaż tak naprawdę, to samotny mężczyzna na swojej drodze spotkał ten dom. W hollywoodzkiej historii w tym miejscu nastąpiłoby szczęśliwe zakończenie, ale jesteśmy tu i teraz i w zasadzie historia się zaczyna, czy też może trwa w najlepsze. Faktem jest, że w wyniku tego spotkania sytuacja zmieniła się raczej pozornie, gdyż nadal mężczyzna był samotny, tyle, że mieszkał od teraz w samotnym domu. Można więc wykreślić go ze statystyk ludzi bezdomnych, a „Ludzi bezdomnych” z kanonu lektur szkolnych i nieoczekiwanie rodzi się dobra zmiana – piękny materiał do telewizji rządowej.

     Jednakże nie wszyscy ją oglądają i dla pozostałych opowieść robi się, jakby bezduszna, bez polotu i bez ikry, która to wylądowała  na śmietniku jeszcze przed świętami. Problem, skąd to wszystko wziąć, kiedy bohaterowie opowieści – to samotny dom i mężczyzna. Mężczyzna nijaki, bez twarzy, charakteru i posiadający tylko samotność na własność. Majątek i kapitał nie wzbudzający zazdrości. Dom szału też nie wzbudza i można się domyślać, że jest to jakaś ruina na końcu świata. Pełny romantyzm, a to we współczesnej nomenklaturze oznacza całkowitą nudę.
    Laik pomyślał by sobie, że to jest – wypisz, wymaluj, jak relacja z wycieczki do lasu. Idziesz, a tam drzewo, drzewo, drzewo, drewno, drewno, drewno (musieli przed tobą iść przedstawiciele Ministerstwa Ochrony Środowiska) i w tym momencie… uświadamiasz sobie właśnie, że w tym pozornym błogostanie musiało się coś wydarzyć. Taka porąbana historia z siekierą i piłą łańcuchową w tle. Masz nadzieję na horror i kierujesz z powrotem myśli do samotnego domu,  z nadzieją na fascynującą historię z duchami w tle.

     Dom, jak wiemy był stary, więc musiał mieć swoją historię. Jednakże to był samotny dom, więc możliwość jej poznania – niewielka.  Próbował ją zgłębić samotny mężczyzna rozglądając się po pokojach i zakamarkach. Niestety nie natrafił na nic, co dało by mu jakąś informację. Oczywiście, że dom mając wreszcie w swoim wnętrzu żywą duszę, próbował nawiązać kontakt, a to poprzez odgłosy skrzypienia podłogi i drzwi, czy też stukanie w kominie. Niestety efekt dla obu, był… żaden. Nić porozumienia się nie pojawiła. Na wiele dni nastąpił klasyczny marazm. I wreszcie nadszedł ten dzień, bo musiał. Samotny mężczyzna zdobył się na wysiłek i odwagę, aby udać się na strych. Bardzo ostrożnie i powoli stawiał stopy na kolejnych stopniach schodów. Im był wyżej, tym jego oddech przyspieszał. Strach byłby wyraźnie widoczny w jego oczach, gdyby tylko ktoś mógł w nie spojrzeć. Po dziesiątkach minut mężczyzna dotarł do drzwi. Walczył z myślą, czy na pewno je otworzyć, a pot skapywał mu obficie z czoła. Wreszcie pomyślał: Teraz muszę. Nacisnął klamkę i zamarł z wrażenia na widok, jaki zobaczył za drzwiami. Na strychu nie było dosłownie nic. Nic poza kilometrami pajęczyn i samotnego, wiszącego na belce stropowej… kalendarza. Podszedł bliżej i już wiedział – to był kalendarz na stary rok. Pod wpływem działającej jeszcze adrenaliny odciął go i wyrzucił. Nazajutrz udał się do najbliższego miasteczka i kupił nowy kalendarz. Zmiana kalendarza – nie zmieniła nic. Nadal samotny mężczyzna, mieszkał w samotnym domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...