Są w naszym języku
takie zbitki słowne, które wypowiadamy bez większego zastanowienia. One zwyczajnie
sobie współistnieją, jakby były rodzeństwem. Takie wieloraczki słowne.
Katolicy, a
także ci, którzy byli wychowani w tej wierze, wiedzą, że można zgrzeszyć myślą,
mową i uczynkiem, a ci co nie wierzą, też swoje lepsze lub gorsze działania
opierają na tych trzech czynnościach. Te czynności są szczególnie ważne, gdy
dokonujemy rachunku sumienia. Pamiętajmy, że rachunek sumienia dotyczy nie
tylko ludzi wierzących, lecz wszystkich posiadających sumienie, czyli
większości.
Warto się teraz zastanowić, dlaczego te
trzy słowa wypowiadamy w takiej to kolejności? Nie jest to układ alfabetyczny,
więc kolejność ma znaczenie. Wszystko co dobre i co złe (tutaj też kolejność
nie jest przypadkowa), zaczyna się od myśli. A skąd bierze się konkretna myśl?
Odpowiedzi na to pytanie chyba nikt nie oczekuje. Natomiast na rodzaj naszych
myśli ma wyraźny wpływ to w jakim otoczeniu się znajdujemy. Jeśli jesteśmy
sami, to myśl może się kołatać w umyśle i strzelić gwałtownie, jak piorun,
powodując różne skutki. Wystarczy jednak, że jest koło nas ktoś kto potrafi
wysyłać dobre fluidy, a nasza każda myśl, będzie tą szczęśliwą. Tak to działa i
tak rodzi się dobro.
Jeśli nasza myśl już się zrodziła, to
oczywiście musi zostać wyartykułowana, bo po co trudzić umysł, jeśli nie można
się pochwalić efektem tego wysiłku. Jest to fantastyczna współpraca, lecz nie
każdy jest mistrzem mowy, więc na tym etapie zdarzają się sytuację, że nie
koniecznie jesteśmy w stanie naszą złotą myśl ubrać w takie słowa, aby złotą
pozostała. W tej sytuacji niektórzy uczą się milczeć i wychodzą na tym całkiem
dobrze. Ja z milczenie niestety nie jestem dobry i często zbieram owoce swojego
języka, chociaż coraz częściej uświadamiam sobie, że przecież nie urodziłem się
po to, żeby być geniuszem. Wspomnieć jeszcze należy o pewnym szczególnym
rodzaju naszych myśli. To są te, których nie mamy odwagi lub nie chcemy nigdy
wypowiedzieć. Mogą być piękne, mogą być brzydkie, śmieszne, genialne lub głupie
i najczęściej z nich nigdy nie zrodzi się żaden czyn. I chwała nam za to.
Na samym końcu jest właśnie nasz uczynek,
bo przecież po to się myśli (z powyższym wyjątkiem), aby coś zrobić, zmienić,
poprawić, naprawić. Powodów, jak widać jest bardzo wiele. Można oczywiście
pomyśleć i powiedzieć, że nic nie będzie się robić, ale to wcale nie jest takie
proste, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Istnieje możliwość wykonywania
czynności bezmyślnie, ale to ma tylko usprawiedliwienie, gdy pracujemy przy
taśmie w fabryce, w innym wypadku wcześniej, czy później przynosi kłopoty.
Podsumowując te trzy słowa określają nasze
życie. A w życiu właśnie trwa kolejna kampania wyborcza. Nie wiemy co myślą
politycy, słyszymy co mówią, a nikt naprawdę nie ma pojęcia, co potem zrobią.
Warto więc już teraz pomyśleć i powiedzieć, co my zrobimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz