Nie świruj… Taka sprytna akcja pojawiła się w sieci. Jak to
zwykle w takich razach bywa ma sprawiać wrażenie spontaniczności. Tylko co dzisiaj
się dzieje spontanicznie? Spontanicznie to można iść na piwo, chociaż nawet to
ktoś planuje i tylko pozostałym się wydaje, że to spontan. Akcję firmują znani artyści, którzy w domyśle i nadziei
sądzą, że jak już ktoś pójdzie do urny, to wrzuci głosik zgodnie z ich
oczekiwaniami.
Artyści to ludzie
wykształceni, więc w zasadzie powinni kojarzyć fakty, że coś co już było i
zgrało się do końca, to gdy powróci, trudno oczekiwać zasadniczej zmiany. Może
to „artystyczne” życie powoduje, iż potrafią tylko iść odbijając się od jednego
krawężnika do drugiego, bez szansy wyjścia na otwartą przestrzeń, a przecież przestrzeń
to wolność.
Czy uprawnionym
jest oczekiwanie, że gdy zagonimy ludzi, których podstawowym celem w życiu jest
zdobycie kolejnych naklejek w znanym sklepie, do urny, to oni wtedy staną się nagle ludźmi o
wyrobionych poglądach politycznych i jeszcze ze świadomością tego co właśnie
robią? A czy gość, którego jedynym celem jest zdobycie flaszki, przy tej urnie,
zdąży na tyle wytrzeźwieć, aby świadomie postawić krzyżyk we właściwym miejscu?
Czy wreszcie ktoś, kto całe życie głośno krzyczy, że ma w dupie politykę,
powinien się znaleźć w lokalu wyborczym?
W codziennym życiu
do wielu czynności w naszym domu wzywamy fachowców. Jest to oczywiste, bo nie
można znać się na wszystkim i chcemy, żeby nasz dom funkcjonował tak, jak tego
oczekujemy, a to może nam zapewnić tylko ten, kto posiada wiedzę i umiejętności
w konkretnej sprawie. Dlaczego więc uważamy, że wszyscy nagle powinni pójść do
urny i spełnić jakiś obywatelski obowiązek. To nie jest żaden obowiązek, a
przywilej dla tych, którzy wiedzą co wynika z oddanego głosu, więc świruj sobie
spokojnie, skoro to robiłeś tej pory. Ja nie będę ci przeszkadzał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz