W Republice Szczęścia i Dobrobytu
mówiło się dużo, a nawet bardzo dużo. Ludzie tam mieszkający od zarania dziejów
słynęli ze swojego słowotoku. Żaden naród nie mógł się z nimi równać. Obywatele
RSD wypowiadali się dużo, chętnie i na każdy temat. Nawet gdy nie mieli ochoty
uruchamiać swoich strun głosowych, to musieli to robić, gdyż człowiek milczący
był postrzegany, jako szpieg, a w najlepszym wypadku nienormalny. Presja
otoczenia była przeogromna. Ludzie zaczepiani rozmową byli wszędzie: na ulicy,
w pociągu, autobusie, sklepie i nie mieli wyjścia musieli stać się uczestnikami
rozmowy.
Nie dziwi zatem, że do parlamentu
trafiali najbardziej rozgadani obywatele RSD. To sprawiało że nie było
tematu, którym by się nie zajęła wielka izba. Potrafili w ciągu jednego dnia
poruszyć dziesiątki tematów i nie miało znaczenia, czy dotyczyło to całego narodu, czy też garstki
ludzi. Gadali więc gadali, od świtu do nocy i od nocy do rana. Z tego gadania
oczywiście powstawały przeróżne ustawy, których ilość rosła w tempie
geometrycznym, a każda kadencja za cel stawiała sobie jeszcze wyżej poprzeczkę
i z dumą ogłaszała swoje dokonania.
Trwało to całe lata, aż niespodziewanie – nie wiadomo jak, ktoś podsunął
ustawę o tym, aby mówić tylko rzeczy mądre. W całym zamieszaniu parlamentarnym
ustawa została przegłosowana. Dopiero następnego dnia zorientowano się co
uchwalono. Nastąpiła tradycyjna w takich razach konsternacja. W dodatku za gadanie
głupot groziła wysoka kara pieniężna, a w razie recydywy zawieszenie, a nawet całkowite
wykluczenie do końca kadencji. Zapadła cisza, przerywana tylko stuknięciami
laski marszałka na rozpoczęcie i zakończenie obrad. Zapadła i trwała. Nie było
odważnego, który by cokolwiek powiedział. Nawet prezes ostoja
roztropności i odwagi milczał.
Naród z początku z radością i
rozbawieniem oglądał transmisje z obrad parlamentarnych. Powstawały żartobliwe komentarze
i złośliwe memy. Jednakże geny to geny i cała rozgadana polityka przeniosła się
do stacji telewizyjnych i radiowych. I wtedy to właśnie do
społeczeństwa dotarło, kogo wybrali na swoich przedstawicieli. W tym miejscu
można by pomyśleć, że do następnego parlamentu kandydowali już tylko ludzie wykształceni,
rozsądni, ważący słowa i mierzący czyny, a wyborcy wznosili się na wyżyny swej
inteligencji przy urnach wyborczych. Można by tak pomyśleć…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz