piątek, 11 października 2019

Obudzić się w sobotę rano…


     Obudzić się w sobotę rano w pięknym, czystym mieście i pójść do piekarni po świeże kajzerki na śniadanie. Marzenie wcale nie wygórowane, ale jednak marzenie. Rzeczywistość jest taka, że gdzie się nie obejrzysz, to uśmiechnięta twarz (czasami gęba) patrzy na ciebie niczym kobieta w najwyższym uniesieniu, abyś na nią (jakby to nie brzmiało) postawił krzyżyk.

     W naszej zabawnej demokracji ciągle istnieje takie coś zwane ciszą wyborczą. Nie bardzo wiadomo czemu i komu to służy, w czasach kiedy informacje obiegają świat z prędkością światła i wcale nie muszą startować z polskiego serwera. Sens jest dokładnie taki, jak w corocznej zmianie czasu. Jednakże jest jak jest, więc powinniśmy przynajmniej starać się nadać właściwego znaczenia słowu cisza.

     Popatrzmy na to z takiej strony: Na płocie od paru tygodni wisi sobie spokojnie baner wyborczy kandydata Stanisława Biedy-Nędzy. Wisi bo wisiał, nikt na niego nie zwraca uwagi, prawo się nie czepia. Oto jednak w nocy z piątku na sobotę ktoś obok tego samotnego banera zawiesza drugi taki sam, dokładnie tego samego kandydata. I co się teraz dzieje? Kto zyskał, a kto poniósł stratę? Chcemy ciszy to właśnie tej nocy aktywiści komitetów powinni ruszyć w teren i zdzierać wszystkie banery, plakaty i zbierać ulotki. Tak się jednak nie dzieje. Ktoś widzi tu jakiś sens?!

     Może się  zdarzyć też tak, a zdarza się to często, że w piątkowy wieczór wychodzimy do lokalu w dobrym towarzystwie. Alkohol się leje, dyskusja trwa. Jak wiemy ten rodzaj napoju bardzo wpływa na podniesienie ilości decybeli w dyskusji. Im więcej, tym głośniej. W takiej dyskusji bardzo ciężko ominąć politykę, a jest to temat rzeka. Czas wtedy nie płynie, a wręcz pędzi z prędkością strusia pędziwiatra i ani się obejrzeliśmy, a minęła północ. Mówimy bardzo głośno, mówimy publicznie, a cisza trwa. Ktoś widzi tu jakiś sens?

    Gra pozorów. Czy ktoś ją kiedyś przerwie? Pisanie o tym to, jak orka na ugorze, ale przecież to kropla właśnie drąży skałę. O zmianie  czasu  też przez lata całe popełniłem wiele tekstów, mówiłem głośno, a na moim zegarku dalej jest czas ustawiony po pierwszej komunii, gdy dostałem swój pierwszy zegarek. Oczywiście nie jest to moją zasługą, bo kto wie o moim istnieniu, ale…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...