Obudzić się w
sobotę rano w pięknym, czystym mieście i pójść do piekarni po świeże kajzerki
na śniadanie. Marzenie wcale nie wygórowane, ale jednak marzenie. Rzeczywistość
jest taka, że gdzie się nie obejrzysz, to uśmiechnięta twarz (czasami gęba)
patrzy na ciebie niczym kobieta w najwyższym uniesieniu, abyś na nią (jakby to
nie brzmiało) postawił krzyżyk.
W naszej zabawnej
demokracji ciągle istnieje takie coś zwane ciszą wyborczą. Nie bardzo wiadomo
czemu i komu to służy, w czasach kiedy informacje obiegają świat z prędkością
światła i wcale nie muszą startować z polskiego serwera. Sens jest dokładnie
taki, jak w corocznej zmianie czasu. Jednakże jest jak jest, więc powinniśmy
przynajmniej starać się nadać właściwego znaczenia słowu cisza.
Popatrzmy na to z
takiej strony: Na płocie od paru tygodni wisi sobie spokojnie baner wyborczy
kandydata Stanisława Biedy-Nędzy. Wisi bo wisiał, nikt na niego nie zwraca
uwagi, prawo się nie czepia. Oto jednak w nocy z piątku na sobotę ktoś obok
tego samotnego banera zawiesza drugi taki sam, dokładnie tego samego kandydata.
I co się teraz dzieje? Kto zyskał, a kto poniósł stratę? Chcemy ciszy to
właśnie tej nocy aktywiści komitetów powinni ruszyć w teren i zdzierać
wszystkie banery, plakaty i zbierać ulotki. Tak się jednak nie dzieje. Ktoś
widzi tu jakiś sens?!
Może się zdarzyć też tak, a zdarza się to często, że w
piątkowy wieczór wychodzimy do lokalu w dobrym towarzystwie. Alkohol się leje,
dyskusja trwa. Jak wiemy ten rodzaj napoju bardzo wpływa na podniesienie ilości
decybeli w dyskusji. Im więcej, tym głośniej. W takiej dyskusji bardzo ciężko
ominąć politykę, a jest to temat rzeka. Czas wtedy nie płynie, a wręcz pędzi z
prędkością strusia pędziwiatra i ani się obejrzeliśmy, a minęła północ. Mówimy
bardzo głośno, mówimy publicznie, a cisza trwa. Ktoś widzi tu jakiś sens?
Gra pozorów. Czy
ktoś ją kiedyś przerwie? Pisanie o tym to, jak orka na ugorze, ale przecież to
kropla właśnie drąży skałę. O zmianie czasu
też przez lata całe popełniłem wiele
tekstów, mówiłem głośno, a na moim zegarku dalej jest czas ustawiony po pierwszej
komunii, gdy dostałem swój pierwszy zegarek. Oczywiście nie jest to moją zasługą,
bo kto wie o moim istnieniu, ale…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz