Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym. Kim byli? –
nie wiadomo. Sami nigdy nie określali siebie, ani nawet swojej płci. Taka była
ich filozofia, bo przecież mogło się tak
zdarzyć, że ktoś by przechodził obok i
mógłby być każdą formą, jak jest dostępna w ludzkich
umysłach, a oni nie chcieli się narzucać sugerując cokolwiek. Trzeba przede
wszystkim być dobrym człowiekiem, wtedy ma się dobre myśli, a dobre myśli są
zaczynem dobrych zdarzeń. Myśli im nie brakowało, bo cóż innego mogliby robić
siedząc na kamieniu.
- No to Jak jest – powiedział ten pierwszy.
- Stawiam raczej, że to krowa – odpowiedział drugi.
- Za bardzo włochata na krowę.
- A może ona w kożuchu chodzi?
- Krowa w kożuchu?
- Oczywiście. Inaczej nie mogłoby być kożucha na mleku. A
przecież jest.
- Kożuch na mleku być musi, bo inaczej by wystygło.
- Nie wystygnie, Klimat się ocieplił.
- Tak mówią. Podobno już lodowce parują.
- Nie wiem kto je paruje (ekoludziki?!), ale jest to szansa
na rozmnażanie.
- To niedobrze, bo znów się oziębi.
- Nie oziębi. To jest ciepły lód.
- Źle się to kojarzy.
- Nie widzę takiego związku, a z chemii byłem całkiem… a nie,
całki to w matematyce. Sorry!
- Ad meritum. Jadłem w dzieciństwie takowe i to nie jest
dobre wspomnienie
- Wymiotło?!
- Mało powiedziane. Pendolino to przy tym osobowy.
- Czyli luksusowe wspomnienie.
- Za szybko się działo, żeby wspominać.
- To jak z miłością. Najpierw ślinka cieknie, potem robi się
niedobrze…
- I w tym cały problem.
- A konkretnie?
- Cokolwiek robisz - musisz robić to dobrze.
- To dobrze.
W tym momencie obaj zamilkli. Uświadomili sobie, że jedyne co
robią dobrze, to siedzenie i myślenie. Siedzieli więc niewzruszeni, bo nie
wymyślili niczego, co mogło ich poruszyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz