W cywilizacji tak to już jest, że nie da się egzystować bez
kalendarza. Czas więc wyłudzić następny. I tu niespodzianka – w nowym
kalendarzu mamy jeden dzień gratis. Hurra! Wreszcie jakaś naprawdę
optymistyczna wiadomość. Jest dzień, którego zwykle nie ma. Wypadało by
przemyśleć nasze działanie w tym dniu, nim znowu zniknie.
Dziwi mnie, że
taka wyjątkowa okazja nie zaktywizowała różnych piewców lekkiego życia,
miłośników zasiłków, związków zawodowych i innych specjalistów od nic nie
robienia. Normalnie, to już dawno powinien być zrobiony wielki raban, że taki
dzień powinien być wolny od pracy, że powinien być dniem świątecznym. Mocnych
argumentów jest tutaj bez liku, a koronnym ten, że w tamtym roku, że w poprzednim
też i tak dalej, tego dnia nie było, więc nikt nic nie straci, a wszelkie
statystyki z tego powodu nawet nie drgną. I ciężko byłoby się z taką
argumentacją nie zgodzić. A jednak nic się nie dzieje.
Czy to nie dziwne?
Otóż wcale. Ci ludzie o tej porze roku są zajęci studiowaniem kalendarza, lecz
koncentrują się na tak zwanych (nie wiem dlaczego?) długich weekendach. A o tym
dniu dowiedzą się dopiero znienacka, przypadkowo, a wtedy będzie już za późno,
a do następnego takiego dnia tak daleko, że znowu zapomną. Klasyczne przeminęło
z wiatrem. Może więc tak ad hoc zorganizować taki cichy dzień bez gadania
głupot i różnych farmazonów. Media by się musiały wyciszyć, gdyż w swoich zasobach
ekspertów, takowych raczej nie posiadają i powstała by szansa na wyjątkowo
spokojny i cichy dzień. A to w dzisiejszych hałaśliwych czasach jest rzecz
bezcenna.
Można by w taki
dzień wreszcie udać się do wnętrza swoich myśli. Ciekawe, czy jesteśmy sobie w
stanie przypomnieć, kiedy taki stan ostatnio się nam przydarzył? A jeszcze
ciekawsze może się okazać to co tam znajdziemy. Ileż to pseudofilozoficznych
teorii jest do rozwiązania, z którymi nigdy nie ma czasu się zmierzyć. A
niechby przypadkowo nasza myśl okazała się prawdziwie filozoficzną, z którą
całe wieki świat się zmagał. Czyż nie byłoby warto? Jakby jednak dla kogoś taki
stan okazał się zaskoczeniem, to mogę podrzucić mu temat do rozważań: Dlaczego
przez całe wieki rzeźbiarze w przeciwieństwie do malarzy unikają w swojej twórczości wykonywania dzieł
kobiet z dużym biustem? Rozejrzyjcie się po muzeach, kościołach i katedrach. Czy to temat
jest za obszerny? Czy też zwykła oszczędność materiału? Dziś nie znam
odpowiedzi na te pytania, ale już 29 lutego, być może.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz