Jest wojna, w której ciężko się zorientować – kto z kim
walczy. Mieliśmy w czasie tej wojny wprowadzone dwa lockdowny. Nic one w naszej
sytuacji nie zmieniły, więc wprowadzamy trzeci. Myślę, że i tak mamy duże szczęście,
że jeden lockdown przypada na jedną falę pandemii. Są tacy co mają gorzej.
Od samego początku
jestem zdania, że najważniejsze jest leczenie chorych, a nie zliczanie
zakażonych, bo to nic nie daje, poza tym, że niektórych udało się tak
przestraszyć, że od roku nie wychodzą z domu i nie oglądają rodziny.
Staram się szukać
informacji o leczeniu, ale niewiele tego jest, tak jakby to nikogo nie
interesowało, więc mój opis leczenia może być trochę dyletancki, jednak
spróbuję. Po zdiagnozowaniu, człowiek lekko chory dostaje L4, witaminy i to
jest koniec terapii. Jeśli w tym czasie jego stan się pogorszy, to trafia do
szpitala. Tam dostaje tlen i to jest główna terapia. Jeśli mimo to ma pecha i
jego stan się dalej pogarsza jest podłączany do respiratora i następuje
oczekiwanie. Zwykle to oczekiwanie (nikt nie podaje tych statystyk) kończy się
przewiezieniem do kostnicy i dołączeniem do kolejnej covidowej statystyki.
I tu pojawia się
moje kluczowe pytanie, które jest ważne i decydujące dla rodziny tego pacjenta:
Kiedy należy pisać testament?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz