Popularny serwis streamingowy reklamuje się hasłem, że nie da się napisać pełnej historii bez ludzi kryjącymi się za pewnymi literkami. W domyśle, że ci ludzie to właśnie byli spirytus movens naszych dziejów. Może tak, a może nie, a może to nie miała większego znaczenia, jednakże piszą historię na nowo. Pewnie Rzym można by pominąć, bo jak wieść niesie to przez zachowanie tych literek, wielkie państwo gładko przeszło do historii właśnie.
Piszmy więc sobie dalej historię, ucząc się od mistrzów, czyli wybiórczo i tendencyjnie, bo kto nam tego zabroni? Zacznijmy od Mieszka I i jego żony Dobrawy, która podobno była męskiej urody, czyli mogła być jedną z tych literek. Co prawda rodziła dzieci, ale to może być tylko przykład na to, że rodzenie dzieci nie jest tylko przypisane kobietom, jak twierdzi jedna z lewicowych posłanek. Potem był Chrzest Polski, ale tu już ciężko szukać literek, bo im raczej z tym nie po drodze.
A wielka bitwa pod Grunwaldem? Jeśli uświadomimy sobie, że słynne ofiarowanie dwóch nagich mieczy, wcale nie tyczyło się broni, a dwóch literek. Taka taktyka, aby nie atakować od frontu. Oj działo się na tych polach. Na szczęście to nie byli piłkarze, lecz dzielni wojowie dwóch narodów, bo gdzie byśmy dzisiaj byli?
Przyjrzyjmy się teraz II Wojnie Światowej. Tu jest prawdziwe pole do popisu. Taka historia okrucieństwa, czy byłaby możliwa, gdyby walczyli tylko mężczyźni, bez żadnej dodatkowej literki. Laboratoryjna mściwość – spróbujmy zgadnąć skąd się bierze? A niejaki Hitler, gdzie jest pewność, że nie określał się jedną z tych literek?
Piszmy więc historię. Jest już mnóstwo dowodów w sieci na to, że to działa na młodych ludzi bardziej niż najlepsze opracowanie historyków, którego nigdy nie przeczytają. Tak naprawdę to jest pole dla ministra od kultury, skoro jest taka funkcja, tylko że…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz