Nie ma co się rozpisywać, bo temat jest bardzo przegadany. Od prawie roku istnieje tak zwany paszport covidowy. Dokument marzenie dla wielu ludzi, który miał przywrócić normalność. Nie wiem, czy o taką normalność chodziło? Jednakże ludzie chcieli, więc mają.
Obserwując jednak ilość tych dokumentów w różnych krajach można śmiało stwierdzić, że jest to idealne narzędzie do rozkręcenia dowolnej fali pandemicznej. Otóż posiadacze tychże paszportów mogą się poruszać wszędzie bez ograniczeń (z przeświadczeniem o własnej „nieśmiertelności”) i wymieniają się patogenami do woli, ale ponieważ mają ten dokument, więc nikt im nie robi testów, nikt ich nie kieruje na kwarantannę, mogą legalnie kontaktować się z rodziną w izolacji. A na koniec minister wychodzi na konferencję i przekazuje informację o kolejnych tysiącach zakażeń. Jakie to nieprawdopodobne?!
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że do normalnego życia, tego z 2019 roku nie ma powrotu. Raczej jest to powrót do życia w końcówce lat trzydziestych i to nie w ramach historii. Wtedy też na początku przekonywano, że Żydzi roznoszą wszawicę, tyfus, cholerę i nie wiadomo co jeszcze, więc należy ich izolować. A potem już poszło z górki.
Jeszcze jest jedna dodatkowa korzyść z paszportu, że jedni ludzie nienawidzą tych drugich i to z wzajemnością. Piękne i idealne narzędzie dla zarządzających dowolną społecznością. Miłego życia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz