czwartek, 10 marca 2022

Amatorska myśl filozoficzna

 

     Czasami, jak człowiek usiądzie, to wpada mu do głowy myśl. Amatorska myśl filozoficzna, którą próbuje ubrać w słowa. Czy ma to sens? Odpowiedź na to pytanie, to już byłaby druga myśl, a przecież miało być o tej pierwotnej.

 

     Jest wojna, o której wszyscy mówią i nią w ten, czy inny sposób żyją. Zaczęła się dwudziestego czwartego lutego, ale czy na pewno wtedy? Moim zdaniem to było znacznie wcześnia. Może na przełomie sierpnia i wrześnie, gdy naszą granicę szturmowało tysiące inżynierów i doktorów z Azji i Afryki. A może wtedy, gdy wizjonerzy geopolityki wcisnęli niejakiego Baćkę Łukaszenkę w objęcia Putina. Nie była to jego miłość, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Po czasie można mieć już pewność, gdzie ten wojenny plan powstał. Gdyby się udał, to mielibyśmy niezły chaos (nie licząc pandemii) i nowy bałagan (do starego już wszyscy przywykli). Nie byłoby już dzisiaj, ani takiego entuzjazmu, ani miejsca i pieniędzy, aby przyjąć miliony ludzi z Ukrainy. Plan  więc się nie udał. Jednakże jedna rzecz wyszła bardzo dobrze. To zaaktywizowanie naszej kochanej, rodzimej piątej kolumny, która niczym nie zrażona pięknie działa na szkodę tego kraju na każdym polu, gdzie się pojawi. A podobno mamy słynne ABW, które w takiej sytuacji powinno mieć niezłą pożywkę, jednakże nie wiem dlaczego? Nie przejawia apetytu. Przynajmniej nic o tym nie słyszałem.

 

     Powoli można próbować wyciągać wnioski z tej wojny. Pierwszy, jaki się nasuwa to taki, że druga armia świata najlepiej się prezentuje na defiladzie na placu Czerwonym. W zasadzie dla kolejnej wielkiej armii świata nadarza się okazja, żeby dobić odwiecznego przeciwnika. Jednakże tak się nigdy nie stanie, gdyż oni do istnienia potrzebują siebie nawzajem. To dokładnie tak, jak na naszym podwórku PiS i PO. Skorzystają oczywiście Chiny, które Rosję będą mogli sobie dorzucić do swojego grubego już portfela. Co będzie potem? Jeśli nie pojawi się nowy Mao, to może nic bardzo strasznego, ale… I te „ale” trzeba mieć zawsze w pamięci.

 

     Na tak zwanym zachodzie, jak zwykle po buńczucznych apelach wszyscy zagrają na przeczekanie. Anglicy będą nas ochoczo zachęcać do działania stojąc bezpiecznie za naszymi plecami. We Francji po wyborach pojawi się „nowy rząd Vichy” z nowym Marszałkiem Petin i dalej standardowo. Niemcy się w ogóle nie przejmą, bo mają duże doświadczenie w wygrywaniu nawet przegranych wojen. A my? Kocham ten kraj, więc z nadzieją, że nie zawsze historia musi się powtarzać… zmilczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...