czwartek, 3 marca 2022

Czy wolno być sceptycznym?

 

      Chrześcijanie nie mają problemu z udzielaniem pomocy potrzebującym. To jest zwyczajny i naturalny odruch. Polacy są chrześcijanami nawet, jak się do tego nie przyznają, więc jest oczywiste, że natychmiast pojawili się ci, którzy zaoferowali dach nad głową, nocleg, wyżywienie i pieniądze. Zwyczajni ludzie i organizacje społeczne. I to jest okey!

 

    Jednak jak słucham i czytam, to się okazuje, że nie miałem zielonego pojęcia o tym czego potrzebuje człowiek uciekający przed wojną. A jest tego sporo i ciężko to z pamięci ogarnąć, bo jak z rogu obfitości sypnęły się pomysły rządu i samorządów. A to darmowa komunikacja miejska, darmowe PKP. Czy to są uchodźcy? Czy turyści? Gdzie oni będą podróżować? Darmowy przejazd do miejsca docelowego jest  oczywisty, więc nie rozumiem. Darmowe ubezpieczenie samochodów i pokrycie wszelkich szkód komunikacyjnych. Pewnie naszym rodakom nie wzrosną składki OC. To kto będzie płacił? A pamiętajmy, że Ukraińcy w Polsce jeżdżą po „ukraińsku”. Oczywiście sztandarowe pięćset plus i rodzinne, bo jakże by bez tego. Szczepienia i maski są obowiązkowe tylko dla obywateli naszego kraju, co można zaobserwować bez specjalnego wysiłku. Szpitale dla obywateli Ukrainy mają drzwi tak szeroko otwarte, że aż odźwierny szpitalny się dziwi, bo nie miał pojęcia, że to w ogóle jest możliwe. A gdzie polscy pacjenci? No gdzie? W domu. Przecież czekają już dwa lata, to i następne dwa nie zrobią im różnicy, a może ktoś w międzyczasie „odejdzie” z kolejki. Podobno nadzieja umiera ostatnia – w NFZ-cie też to wiedzą. W dodatku tu jest pewny pieniądz, który jeszcze dodaje PR-owego splendoru. A  sam nasz premier ogłosił, że będzie ratował ukraińskie firmy. Wielki człowiek, tylko jak oni sobie sprawdzą ile w Polsce dziennie znika firm, to nie wiem czy będą zachwyceni tą pomocą. Można jeszcze tak długo wymieniać: darmowe żłobki, przedszkola, szkoły, uczelnie i pewnie każdego dnia będą nowe pomysły, więc wyliczankę zakończę hymnem ukraińskim, który w samo południe wybrzmiał z Wieży Mariackiej. Czas usiąść i zastanowić się: Gdzie ja żyję?

 

     Gdzie jest granica między niezbędną pomocą, a licytacją?! Czy wszyscy patrzą tylko pod nogi i nikt nie spojrzy za horyzont? Lata nauki historii, a znów trzeba będzie nadstawiać poślady  i wycierać rękę po wyciągnięciu z nocnika. Entuzjazm, moda (także) i zainteresowanie wkrótce miną. I co wtedy? Można sobie poczytać, jak się kończą historie krajów, gdzie tworzono uprzywilejowanie jakieś nacji narodowej, etnicznej, czy rasowej. A najgorsze jest to, że niezależnie kto wygra, to lwy na Cmentarzu Orląt Lwowskich (traktuje to, jak symbol) dalej będą zabite dechami i kuźwa, jak bardzo bym chciał się mylić!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...