wtorek, 6 września 2022

No to co? Zapalimy!

 

        Dzieci radośnie pobiegły do szkoły, że posłużę się parafrazą imć Sienkiewicza. A skoro tak, to dorośli mają wakacje. Można ten czas puścić na żywioł, ale jest też możliwość skorzystania z formy zorganizowanej. I o tym właśnie  pomyśleli naśladowcy najlepszych wzorców zorganizowanego wypoczynku lat PRL-u.

 

     Wyruszyło więc w Polskę dwóch najlepszych z najlepszych kaowców (jeden duży, drugi mały), którzy w dziedzinie rozrywki mają wieloletnie doświadczenie. Tak, jak oni potrafią zorganizować czas… No nie widzę konkurencji. Godzinami  są w stanie zabawiać ludzi i wcale nie muszą mieć nic ciekawego do powiedzenia, a mimo to ludzie słuchają. No czysta magia! I nawet, gdy mówią na ten sam temat, to niekoniecznie to samo. Dlatego ludzie słuchają obu, robiąc przy tym mądre miny, żeby przypadkiem ktoś nie pomyślał, że nie wiedzą o co chodzi.

 

     I kiedy tak duży mówi, że węgla nie zabraknie, to ja wiem, że on podaje prawdziwe dane, bo przecież może mieć na myśli węgiel w aptece lub ten do grilla, a tam nikt nie wpadł jeszcze na to, by stworzyć kolejkę po ten węgiel, już nie mówiąc o kolejce do kolejki. A jak mały z kolei dodaje do tego, że można palić wszystkim, tylko nie oponami (czyli drifty będą ścigane z całą surowością prawa), to mnie też nie dziwi, bo to przecież człowiek wolności jest, więc jego wypowiedź jest oczywista. Jednakże powstaje mały dylemat, jak to na wakacjach, czy siedzieć sobie  spokojnie sącząc drinki w oczekiwaniu na  węgiel, czy też „zbierać” opał osobiście, ignorując krzyki małżonki, że już czas wynieść śmieci, gdyż  same wychodzą. Na to ostatnie oczywiście nie możemy pozwolić, bo nie stać nas na to, żeby  opał samowolnie nas opuszczał.

 

     Wakacje, wakacjami, jednakże są tacy, którzy zawsze potrafią zepsuć dobrą zabawę, pytając: dlaczego obaj kaowcy nie wykonują swojej pracy w macierzystych Domach Kultury, tylko szwendają się po kraju? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wystarczy trochę poszperać w pamięci i przypomnieć sobie, jak właśnie w takich okolicznościach, jeden z nich trafił do Pcimia. To nawet nie jest miasteczko, ale też nie jest wioska, tylko wyjątkowa kuźnia talentów, w  której wolne zasoby ludzkie niestety już się skończyły, a  potrzeby spółek i funduszy ciągle rosną. Niewykluczone więc, że gdzieś siedzi sobie spokojnie przysłowiowy mały Kaziu, do którego już niedługo będziemy się zwracać panie prezesie Kazimierzu. Każdy musi więc być czujny i gotowy na tą nominację. Kraj czeka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...