sobota, 17 grudnia 2022

Gdybym nie mieszkał w tym kraju…

 

Gdybym nie mieszkał w tym kraju i tak bardzo go nie lubił, to śmiałbym się do rozpuku. Oto wychodzi prezydent na konferencję prasową i z dziecinną szczerością opowiada, że on nie ma żadnego pojęcia, skąd wzięły się te słynne kamienie milowe i kto taką umowę podpisał. Temu wszystkiemu przysłuchuje się ileś tam osób nazywających się dziennikarzami i nikt nie zadaje oczywistych pytań. To może w takim razie ja ich wyręczę.


- Panie prezydencie: Czy sprzątaczka w URM, mogła podpisać taką umowę?

- No oczywiście, że nie.

- A czy taką umowę, mogła podpisać sekretarka w gabinecie premiera?

- No skądże!

- To może taką umowę mógł podpisać jeden z wielu dyrektorów w URM?

- Nie sądzę. Zdecydowanie nie!

- A minister? Czy którykolwiek minister mógłby podpisać taką umowę, bez wiedzy premiera?

- To oczywiście skończyłoby się dymisją ministra.


No i pomogłem. Zagadka została rozwiązana. Muszę przesłać ten tekst do Pałacu Prezydenckiego. Szkoda, że nie będę mógł zobaczyć miny prezydenta, gdy się wreszcie tego dowie.


No i bardzo głośna (dosłownie) sprawa z ostatniego tygodnia. Jakby to niedorzecznie nie brzmiało, to szef wszystkich szefów, czyli Komendant Główny Policji odpalił w swoim gabinecie granatnik. Takie rzeczy do tej pory, to robił tylko filmowy Frank Drebin. Tylko, że w Warszawie to nie był film, chociaż z początku próbowali grać Niemca. Powiem tak, że niezależnie, czy słucham wyjaśnienia rzecznika policji, czy samego komendanta, to dzisiaj powinienem już pisać o byłym komendancie, a tak nie jest. Więc zastanawiam się, czy aby do dymisji doszło, to powinien wysadzić w powietrze pół Warszawy, czy też jedna dzielnica by wystarczyła? Bądżmy jednak ludzcy i próbujmy zrozumieć i wytłumaczyć człowieka. Co prawda było wcześnie rano, ale… No nie! Nikt na trzeźwo nie wpada na takie pomysły.


Ten granatnik to, jak mówią był prezentem od ich nowych braci (ja jestem dziwny, więc mam wciąż tego samego brata), z odbytej roboczej wizyty na Ukrainie. I znowu nikt nie zapyta, po co i czemu miała służyć ta wizyta? Podarki naszych radiowozów, czy sprzętu policyjnego z tysięcy wakatów? Bo tego już się nauczyliśmy, że żaden polski VIP nie jedzie tam z pustymi rękami, a wręcz przeciwnie właśnie po to jedzie.


Zawsze chcę kończyć tekst optymistycznie i czasami się to udaje, a lekko nie jest. Otóż! Komendant jest pierwszym polskim VIP-em, któremu udało się coś dostać od Ukraińców i może ta radość właśnie, tak go poniosła. Naprawdę, gdybym tu nie mieszkał, to miałbym dużą bekę z tego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...