Prezes MPK we Wrocławiu bardzo dobrze zaczął swoje prezesowanie. Od razu nie omieszkał się pochwalić, jaka to wspaniała praca, dzięki której może podróżować i korzystać z życia prezesa. Nie chodziło jednak o podróże po mieście środkami komunikacji zbiorowej, którą zarządza, powiem więcej, to w ogóle nie były podróże po tym mieście. I to był bardzo dobry ruch, który uświadomił i dowartościował wielu mieszkańców tego miasta, szczególnie lubiących podróże, że też tkwi w nich gen prezesa. Takie gesty uszczęśliwiają mieszkańców, a szczęśliwi mieszkańcy to szczęśliwe miasto. Lepszej reklamy nie trzeba.
A jak działa komunikacja zarządzana przez prezsa? Internety są pełne „sukcesów”. To lepsza reklama, niż zaklejanie taboru. Najlepiej jednak można ocenić poprzez obserwacje elektronicznych wyświetlaczy na przystankach. Przystajesz (jak nazwa wskazuje) na takowym, spoglądasz i już wiesz, że twój autobus, czy tramwaj będzie za cztery minuty. Myślisz spoko. Za chwilę znowu spoglądasz, a tam już nie cztery, a sześć minut. Lekko zaczynasz się zastanawiać. Teraz już czujnie i permamentnie wlepiasz wzrok w wyświetlacz. Mija chwila i już się robi osiem minut. Cóż! Możesz wyciągnąć z tego tylko jeden wniosek. Ty czekasz, a on się cofa. Jedyna myśl: trzeba z buta, a wtedy on... już nieoczekiwanie, przyjeżdża. Bywa również tak, że pojazd na wyświetlaczu pięknie jedzie. Trzy minut, potem dwie, jedna i znika. Nie ma go i nie będzie. Ty już wiesz, ale przystanek dalej, albo dwa on ciągle jeszcze jedzie. Myślę, że w dzisiejszych czasach napisanie słowa odwołany lub awaria, to byłby luks, który musiałby spowodować podwyżkę biletów. We wsi gadają, że prezes się bardzo stara i nie żałuje kar dla swoich pracowników. Niby fajnie, jednakże jest to przyznanie się do tego, że może jednak firma działa źle. Chociaż, gdyby tak rzeczywiście było, to przecież nie byłby najlepiej opłacanym prezesem ze wszystkich spółek miejskich.
Do dzisiaj byłem przekonany, że prezes mający powyższe sukcesy, a także poparcie miejskich włodarzy niczego się nie boi. A tu niespodzianka – Brygida! Co takiego ma ta Brygida, że się prezes zestrachał? Śnieg ma i będzie go rozsypywać na jezdnie i torowiska, a przecież wiadomo, że w naszym klimacie to śnieg nigdy nie pada. Jest się czego bać. I tu w geście obrony pojawiła się genialna strategia naszego prezesa. Już wczoraj zadecydował, że w poniedziałek komunikacja będzie kursować, tak jak w weekendy. Podobno pozwoli to uniknąć korków komunikacyjnych. Posiadacze biletów okresowych już się cieszą na tę myśl. Pewnie tylko oni mają świadomość, że zakup takiego biletu, to jest zawarcie umowy z przewoźnikiem. Ale czy to na pewno pozwoli uniknąć korków. Otóż, stuprocentową gwarancję tego, że tak właśnie będzie, jest pozostawienie całego taboru w zajezdniach. Szach mat. I kto tu nadaje się na prezesa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz