środa, 7 grudnia 2022

Walka o wzgórze

 

Są takie bitwy i wojny, których żadna telewizja nie pokaże, a gazety nie napiszą. One się jednak dzieją. Ta zaczęła się w okolicach marca, czy kwietnia, z początku dość niepozornie, jakby niezauważenie. Najpierw była bardzo rozproszona i niezorganizowana, co nie dawało możliwości zdobycia terenu, ale już chyba w czerwcu skoncentrowała się wokół jednego wzgórza. To właśnie ta koncentracja pozwoliła na stworzenie przewagi liczebnej.


Amunicja na samym początku nie była jakaś szczególnie groźna, ot zwykła marihuana, jednakże jej ilość przekłuła się w kolejne sukcesy. One to sprawiły, że już wkrótce amfetamina, to była codzienność, a za nią już szedł mefedron, czy MDMA i tak to poszło. Sprawdziła się tutaj stara zsada, że wystarczy tylko rozkręcić właściwy front, a o amunicję nie trzeba będzie się martwić. W końcu każda wojna to są żniwa dla producentów, których każda szanująca się armia posiada.


I tak oto wyrastają kolejni młodzi bohaterowie. Ci niepozorni i nie szukający poklasku, jak Serhii, Mykhailo, Jevhen, Dmitrii i wielu, wielu innych. To oni właśnie zdobyli Wzgórze Partyzantów. Czy to jest w Doniecku? Czy może koło słynnej Wyspy Węży? Nic z tych rzeczy! To wzgórze jest jak najbardziej na zachodzie, ale przecież jakie to ma znaczenie? Liczy się przecież zdobyty teren i zwycięstwo.


Trzymajmy więc kciuki za bojowników i udzielajmy pomocy, tak jak tylko my potrafimy. A może premier przekaże te trzydzieści milionów, które obiecał piłkarzą, a których piłkarze jednak nie dostaną. W końcu nasi młodzi bohaterowie nigdy nie zamierzali wyjść z tej grupy i nie sądzę, żeby kiedykolwiek wyszli. Są po prostu mistrzami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...